Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
128 postów 2219 komentarzy

Wrzodak Z

Kaczynski rządzi - Art, B wraca na salony

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Maciej Zalewski, były poseł PC i minister w kancelarii L. Wałęsy, (zastępca szefa BBN L. Kaczynskiego) został prawomocnie skazany na dwa i pół roku więzienia, za wyłudzenie od szefów Art-B łapówki dla spółki "Telegraf".

Andrzej Gąsiorowski: chcemy odzyskać wszystkie udziały, to będzie reaktywacja Art-B [WYWIAD]


Janusz Schwertner, Dziennikarz i Redaktor Prowadzący Onet Wiadomości
Daniel Olczykowski, Dziennikarz Onetu

 

 
– Czy wracam do gry? Tak naprawdę ja już wróciłem. Bywam w Polsce, działam. Mam wiele spraw do zamknięcia – mówi w rozmowie z Onetem współwłaściciel Art-B, Andrzej Gąsiorowski. Opowiada też o zwrocie wielkich pieniędzy z Izraela do Polski oraz o planach związanych z rozwojem w kraju branży kosmicznej. Ujawnia również, jaki ma stosunek do obecnego obozu władzy.

"Chcemy odzyskać wszystkie udziały, to będzie reaktywacja Art-B".
"Dopiero po nowelizacji prawa, a później po zmianie rządzącej opcji politycznej, prokuratura zaczęła przyglądać się moim argumentom"
"Obecny obóz nie ma nic wspólnego z genezą sprawy Art-B, natomiast poprzedni miał i to się czuło"
W 1991 roku Andrzej Gąsiorowski i Bogusław Bagsik wyjechali z Polski do Izraela. Trzy miesiące później wystawiono za nimi międzynarodowy list gończy. Nakaz aresztowania Gąsiorowskiego uchylono w 2013 roku, a rok później został on uwolniony od zarzutu zaboru majątku publicznego wielkiej wartości. Dziś biznesmen walczy o rozliczenie majątku Art-B. Jak twierdzi, dzięki jego staraniom NBP odzyskało właśnie 190 mln złotych na mocy ugody w procesie przeciwko izraelskiej spółce PAZ.

W rozmowie z Onetem opowiada o swoim powrocie. Przyznaje, że w jego sytuacji niedawna zmiana obozu władzy to dobra wiadomość. – Po latach zrozumiałem, że to środowisko obecnej PO oraz służb resortowych współuczestniczyło w rozbiorze Art-B. Wszystko zaczęło od premiera Bieleckiego i Lecha Wałęsy, potem szło przez ekipę Tuska i ten opór materii był tak straszny, że doszedłem do ściany – mówi Gąsiorowski.

Janusz Schwertner/Daniel Olczykowski: Wraca pan do gry?

Andrzej Gąsiorowski: Już wróciłem. Bywam w Polsce, działam. Mam wiele spraw do zamknięcia. A oprócz tego wiele nowych projektów i medialnych produkcji do zrealizowania.

Prowadzi pan u nas interesy?

I to sporo. Działam na rzecz integracji w Parlamentarnej Komisji Knesetu ds. stosunków regionalnych Izraela z Polską, współpracuję z izraelskim ministerstwem nauki i technologii oraz ministerstwem turystyki. Angażuję się też w integrację polskich parków naukowo-badawczych z izraelskim sektorem start-upowym.

Podobno chce pan stworzyć w Polsce fundację.

Chodzi o inicjatywę "Poland 21c" (Polska XXI wieku – przyp. red)., która będzie miała na celu globalną promocję naszego kraju i poprawę jego wizerunku. Wcześniej w Izraelu organizowałem wielkie filmowe produkcje o Polsce transmitowane w 180 krajach na świecie.

W Polsce jest pan kojarzony głównie ze sprawą Art-B. Nie tak łatwo będzie się pozbyć tego piętna.

Ciągle się o tym przekonuję. Niedawno Port Lotniczy w Lublinie poprosił mnie o zorganizowanie promocji regionu lubelskiego w Izraelu, celem skutecznego zainteresowania kilkudziesięciu tysięcy potencjalnych turystów z Izraela podróżą w ten region. Pomogłem w organizacji wielkiej konferencji w Tel Awiwie. Z lubelskiego na koszt Portów Lotniczych przyleciało ponad stu uczestników. Mnie udało się zaprosić ponad pięćset osób – liderów organizacji, członków rządu, samorządów miejskich, przedstawicieli biznesu, środowisk akademickich. Polskie media zrobiły z tego aferę, że niby jest to "jednodniowe szkolenie", które miało kosztować 1,5 mln zł. Nagle histeria narodowa, bo Gąsiorowski się pojawił! Te publiczne ataki nikomu nie pomagają. W skutecznym biznesie nikt nie lubi mieć dyskomfortu.

Pozostaje więc chyba kierowanie z tylnego siedzenia?

Być może taka jest proza życia, że jak raz zostało się słusznie lub niesłusznie skazanym, to potem już nie ma się prawa zrobić niczego dobrego. A występować anonimowo? Po co? Dziś ważni są liderzy, trzeba dawać swoje nazwisko. Nie mam zamiaru poddać się bez walki. Będę walczył z tymi, którzy niesprawiedliwie mnie atakują.

W jaki sposób?

Zamierzam pozywać za używanie sformułowania "afera Art-B". Dość tego! Każde stwierdzenie typu "związany z aferą" będzie kończyć się u prokuratora, w procesach o odszkodowania. Wiele gazet już się o tym przekonało. Przez lata tolerowałem ich bezkarność, ale więcej sobie tego nie życzę.

Na początku lat dziewięćdziesiątych wyjechał pan do Izraela i uniknął procesu w Polsce. Po dwóch dekadach zarzuty się przedawniły. Czuje się pan rozliczony z wymiarem sprawiedliwości?

Nie chodzi tu o przedawnienie. Zostałem uniewinniony! W 2014 roku sprawa się zakończyła. Zostałem uwolniony od głównego zarzutu, czyli zaboru majątku publicznego wielkiej wartości. Prawomocnym wyrokiem sądu został umorzony główny zarzut dotyczący stosowania tzw. oscylatora. Tak więc nie przedawnienie, lecz uniewinnienie. Jakoś nie było to medialne, zauważyliście panowie? Cóż, jak ktoś dostanie Nobla, to jest krótka wzmianka, a jak ktoś zdradzi żonę, to od razu cała strona. Ale właśnie to jest teraz dla mnie najważniejsze. To było główne odium, którego już nie ma.

A teraz o co pan walczy?

O zwrot udziałów Art-B, rozliczenie likwidacji firmy, być może także o ewentualne odszkodowania i zakończenie tego etapu w życiu. Z tym oczywiście wiążą się olbrzymie kwoty.

Gąsiorowski: ponad 270 milionów złotych powinno powrócić do Polski
*

NBP dotąd nie potwierdził nam tej informacji, ale podobno właśnie udało się odzyskać fortunę z izraelskiej spółki PAZ?

Tak, chodzi o 67 mln dolarów, czyli ok. 270 mln złotych.

Jak to się stało, że z Bogusławem Bagsikiem przejęliście połowę izraelskiego koncernu naftowego?

W 1991 zrobiliśmy jeden z największych interesów w tamtych czasach. Zostało zakupione 50 proc. udziałów firmy PAZ, która kontrolowała 46 proc. izraelskiego rynku energii. Zdenerwowaliśmy tym wielu polityków. Po wybuchu sprawy Art-B z Bagsikiem złożyliśmy na ręce prezydenta Lecha Wałęsy pisemną propozycję, że jeżeli są jakiekolwiek roszczenia wobec nas czy też firmy Art-B, to proponujemy pokryć je zyskami z PAZ-u. W grę naprawdę wchodziły ogromne pieniądze, które zwróciłyby się z nawiązką. Stało się inaczej: zmuszono nas do odsprzedaży naszych akcji znacznie poniżej ceny kupna: za ok. 80 mln dolarów.

W połowie lat 90. zawarł pan z Narodowym Bankiem Polskim umowę i odtąd dzielił się pół na pół wspólnie odzyskanym majątkiem firmy Art-B. NBP uznał, że pozbycie się akcji PAZ-u będzie najkorzystniejszym rozwiązaniem?

Niestety tak. A my mieliśmy inny plan: nie sprzedać, a przekazać akcje w zabezpieczenie bezpośrednio NBP-owi, by z zysków spłacać jakiekolwiek nasze ewentualne zadłużenie. A w tamtym czasie naliczano Art-B karne odsetki w wysokości 120 proc. rocznie.

Dlaczego ten plan się nie powiódł?

Nie pozwolono nam na to. Chwilę później okazało się, że Liebermanowie, czyli właściciele PAZ-u, podali zaniżoną wartość firmy, twierdząc, że 50 proc. akcji to nie więcej niż 75 mln dolarów. I to na podstawie tych deklaracji NBP nie przyjął naszej oferty. Zalecono odsprzedaż 50 proc. firmy Liebermanom za 75 milionów dolarów. Nie dokonano żadnego audytu. Ja od początku miałem świadomość, że doszło tu do fałszerstwa, być może korupcji. Dostarczyłem dowody i udowadniałem, że w ten sposób ogromne sumy tracimy my, Art-B, BHK, NBP, a przede wszystkim Skarb Państwa.

Ile wówczas była warta spółka PAZ?

Wtedy około 500 mln dolarów, dzisiaj ponad miliard dolarów.

W końcu właścicielom spółki wytoczyliście proces.

Zainicjowałem postępowanie sądowe prowadzone przez Art-B w Izraelu w sprawie odszkodowania za udowodnione poniesione straty dla Polski z tej transakcji w wysokości 16,5 mln dolarów oraz żądania zwrotu 50 proc. akcji. Sprawa toczyła się 20 lat i dwa lata temu doszło do ugody. Właściciele PAZ-u, Liebermanowie, zgodzili się ugodowo zapłacić 67 mln dolarów. Ich prawnicy musieli ocenić, że stopień ryzyka utraty udziałów i pieniędzy był tak duży, że trzeba przedstawić propozycję nie do odrzucenia. Wynik jest taki, że ponad 270 milionów złotych powinno powrócić do Polski. Z tej sumy skarb państwa pobierze 19 milionów złotych podatku.

I tyle wróciło?

Niestety trochę mniej, bo z tej sumy likwidator Art-B wypłacił izraelskim prawnikom ponad 80 milionów złotych. Czyli przez ostatnie 18 lat nieznana nikomu kancelaria prawna w Izraelu otrzymywała w przeliczeniu 20 tys. złotych za każdy dzień lub 2,5 tys. złotych za każdą godzinę pracy. I to za sprawę, która mogła być załatwiona ugodowo już na samym początku. Totalny absurd! Zgłosiłem ten fakt do prokuratury.

W jaki sposób likwidator mógł wypłacać te pieniądze? Przecież ostateczna kwota odszkodowania nie była ustalona, nie było nawet wiadomo, że wygracie proces.

Na podstawie fatalnej umowy prowizyjnej pomiędzy likwidatorem Art-B a jego izraelskim pełnomocnikiem zawartej dwadzieścia lat wcześniej.

"Mam przekonanie, że łatwiej mi teraz walczyć o swoje"
*

Wielki powrót Art-B jest możliwy?

Chcemy odzyskać wszystkie udziały, to będzie reaktywacja Art-B. Należy spowodować, żeby zespół ekspertów jednoznacznie ocenił, jaki jest aktualny bilans wzajemnych rozliczeń pomiędzy Art-B, BHK, i NBP. Dziś w wyniku likwidacji Art-B uzyskano prawie 800 milionów złotych. Zobowiązania Art-B do BHK i NBP w dniu wyjazdu wynosiły 400 milionów złotych. Na pewno nie będzie tak, że likwidacja firmy dyskretnie się zakończy, cała sprawa rozmyje się we mgle i rozliczenia rzędu kilku miliardów dolarów oraz uwłaszczania się na majątku Art-B i BHK nie będą ruszane przez nikogo.

A co później?

Czas pokaże. Mam jeszcze potencjał zrobić w życiu coś nieprzeciętnego. Tylko już nie traktory, opony czy oscylator. Teraz to będą media, show-biznes, medycyna, technologie. Na bazie partnerstwa z wielkimi funduszami. Może warto coś połączyć? Izrael jest krajem z fenomenalnym nadmiarem wytwarzanej technologii, erupcją twórczości w każdej możliwej dziedzinie. Być może warto przenieść część istniejących technologii na inny grunt, zrobić fuzję wdrażania wielu nowatorskich projektów w Polsce, połączyć je z nowymi rynkami zbytu, dokonując ekspansji eksportu na Azję np. przez Singapur.

O Singapurze często wspomina wicepremier Mateusz Morawiecki.

Singapur jest doskonałym przykładem, a my powinniśmy spoglądać na modele, które są najbardziej inspirujące. Pięćdziesiąt lat temu były tam tylko slumsy, nie było nic. Dziś to trzeci najbogatszy kraj świata. Od samego początku istnienia był w praktyce jednym wielkim utajnionym izraelski start-upem w każdym możliwym zakresie. Później swoją żelazną konsekwencją i programem nieustannego szukania lepszych rozwiązań osiągnął olbrzymi sukces. Uważam, że Polskę tym bardziej na to stać.

O tym Singapurze pan osobiście rozmawiał z Morawieckim?

Powiedzmy, że wiem, skąd u niego takie porównania. (uśmiech)

Rozmawialiście kiedykolwiek ze sobą?

Nie, nigdy się z nim nie spotkałem. Ja do polityki się nie pcham. Za to od lat działam w regionalnych programach gospodarczych. W Izraelu zasiadam w wielu rządowych i pararządowych komisjach, realizuję projekty na Dalekim Wschodzie, w Azji, Ameryce Południowej, Afryce, w dziedzinie technologii, mediów, medycyny, komunikacji, systemów bezpieczeństwa oraz wielu innych.

Gdyby polski rząd robił wielkie interesy z Izraelem, to pan chciałby w tym uczestniczyć?

Zawsze jestem otwarty. To naturalne, mam dwie ojczyzny, dobrze znam realia panujące w Izraelu i być może mógłbym się przydać. Byłbym na pewno w stanie zrobić coś wartościowego. Na ile to możliwe, będę do dyspozycji.

Nie pytamy przypadkowo. Elementem tzw. planu Morawieckiego jest rozwój branży kosmicznej. To temat panu bliski.

W Izraelu i Azji od lat działam w wielu projektach technologicznych związanych z branżą kosmiczną. Ostatnio w Polsce zaintrygował mnie zaprezentowany przez łódzkich przedstawicieli młodego pokolenia projekt ShootCapsule, czyli stworzenia oraz umieszczenia pierwszego serwera danych w przestrzeni kosmicznej. Pierwszym celem byłaby powierzchnia Księżyca.

Będzie pan pracował przy tym projekcie?

Z tym zespołem planuję organizację międzynarodowej konferencji o tematyce kosmicznej "$pace 2017 – make money, not war.", która odbędzie się na początku czerwca. Wezmą w niej udział wszystkie agencje kosmiczne na świecie jak NASA, ESA czy Roskosmos. A także szereg prywatnych przedsiębiorstw.

I co dalej?

Planujemy, by rezultatem tej konferencji był projekt "Ground Control", który będzie jedną z największych w Europie kuźni talentów. Będziemy chcieli wspierać polskich wizjonerów, nie tylko merytorycznie, ale również poprzez zapewnienie im miejsc pracy czy w pozyskiwaniu finansowania. Staram się, by dofinansować te projekty również z odzyskanych środków Art-B.

A czy sama zmiana obozu władzy w Polsce to dla pana dobra wiadomość?

Mam przekonanie, że łatwiej mi teraz walczyć o swoje. Po latach zrozumiałem, że to środowisko obecnej PO oraz służb resortowych współuczestniczyło w rozbiorze Art-B. Wszystko zaczęło się od premiera Bieleckiego i Lecha Wałęsy, potem szło przez następne rządy, ten opór materii był tak straszny, że doszedłem do ściany. Przez 23 lata robiłem wszystko, by dostać list żelazny, przyjechać z Izraela do Polski i odpowiadać z wolnej stopy, współuczestniczyć w zakończeniu postępowania przeciwko mnie. Nie dało się. Dopiero przy nowelizacji prawa, a ostatnio przy zmianie rządzącej opcji politycznej, prokuratura przygląda się moim argumentom i przyjmuje rozwiązania, na które wcześniej nie mogłem liczyć.

Zaraz, zaraz. To przecież za rządów PO–PSL skończyły się pana sprawy. I to wtedy wrócił pan do Polski.

PO–PSL nie miało nic wspólnego z ich zakończeniem. Moje sprawy rozstrzygnął i zakończył sąd. Natomiast prawdą jest, że kwestie związane z naszymi skargami na likwidatora do prokuratury ruszają dopiero teraz. Zresztą likwidator Art-B – Jerzy Cyran – był komunistycznym wicewojewodą Katowic, który w stanie wojennym był współodpowiedzialny za masakrę górników w Kopalni Wujek. Za swoją "pracę" nad likwidacją Art-B od 24 lat do dziś otrzymuje wielomilionowe wynagrodzenie. Operacyjnie z ramienia UOP-u rozpracowaniem Art-B i jej unicestwieniem zajmowali się gen. Wiktor Fonfara, płk Adam Dębiec oraz płk Jan Lesiak – wysocy funkcjonariusze SB w latach rządów komunistycznych. Tak więc mamy tu moralnie zupełnie inną sytuację.

Interweniowaliście w tej sprawie u ministra sprawiedliwości?

Nie. Natomiast dokonaliśmy zgłoszenia we właściwej miejscowo prokuraturze i wystąpiliśmy do ministra sprawiedliwości, a właściwie do Prokuratora Generalnego, o objęcie śledztwa nadzorem wobec faktu, że sprawa jest wielowątkowa, a od 1990 roku angażowały się w to osoby z pierwszych stron gazet, w tym czołowi politycy.

PiS rządziło też w latach 2005–2007. Wtedy nie próbował pan załatwić tej sprawy?

Ja nigdy żadnej sprawy nie załatwiałem. Z jakichś przyczyn politycy najwyższej rangi deklarowali publicznie w mediach chęć zniszczenia podmiotu gospodarczego, spółki z o.o. To był jedyny aspekt, który można rozpatrywać w kategoriach ewentualnie politycznych. Reszta to sprawy czysto gospodarcze. Do dziś nie została wyjaśniona na przykład kwestia udziału NBP w sprawach Art-B, bo przecież NBP nigdy nie był stroną jakiegokolwiek sporu o cokolwiek z Art-B. Jedynym naszym kontrahentem, który mógłby być wierzycielem, była prywatna spółka akcyjna BHK S.A. Koniec kropka.

Powiedział pan jednak, że teraz łatwiej walczyć o swoje.

Byłem pod mylnym wrażeniem, że to właśnie PiS, czyli wcześniej Porozumienie Centrum, zaatakowało nas na początku lat 90. Dopiero po przyjeździe do Polski w 2014 roku odkryłem prawdziwe kulisy i zrozumiałem, że było inaczej. Przez ponad 23 lata byłem utrzymywany w nieświadomości. Odkryłem, że konsekwentnie były realizowane mechanizmy jednoczesnego rozgrywania Art-B, PC i tuszowania w ten sposób sprawy FOZZ. Teraz sytuacja jest o tyle bardziej sprzyjająca, że obecny obóz nie ma nic wspólnego z genezą sprawy Art-B, natomiast poprzedni miał. I to się czuło.

Co i kogo ma pan dokładnie na myśli? Liderem tego środowiska był Donald Tusk, który nigdy nie miał nic wspólnego ze sprawą Art-B.

Były premier Bielecki powiedział kiedyś słowa, które dzisiaj rozumiem w ich dosłownym znaczeniu: Art-B nie rozwinęło się tylko dlatego, że myśmy rządzili. To my go najpierw operacyjnie, a potem wszelkimi innym środkami prawnymi zlikwidowaliśmy. Wtedy to się wszystko zaczęło.

Z dostępnych materiałów wynika, że sprawą operacyjnego rozpracowania Art-B na polecenie ówczesnego szefa UOP-u i MSW – Andrzeja Milczanowskiego zajęli się wspomniani gen. Fonfara i płk. Dębiec. Ten drugi prowadził równolegle sprawę FOZZ-u. Jestem przekonany, że cały czas konsekwentnie przykrywano Art-B tę sprawę.

Dlaczego pan tak uważa?

Po prostu uznano, że to o nas ma być głośno. Chodziło o to, żeby FOZZ sądzić, ale nie osądzić. Aby nas łapać, ale nie złapać. W czasie, gdy Andrzej Milczanowski był szefem UOP, powołał Zespół Inspekcyjno-Operacyjny Lesiaka. Ten zajmował się sprawą Art-B i FOZZ oraz Porozumieniem Centrum.

Ma pan na to jakieś dowody?

Tak. Wiele upublicznionych już dokumentów. Wydarzenia związane z FOZZ zachodzą w korelacji z nagonką na naszą firmę. Popatrzmy na daty, to wychodzi symetrycznie, co do dnia. Coś się dzieje w FOZZ, coś się dzieje w Art-B. Jakaś decyzja jest w sprawie FOZZ, są ruchy w sprawie Art-B. Perfekcyjnie symetryczny układ. Nie sprawa Art-B wpływała na FOZZ, tylko sprawa FOZZ wpływała na Art-B.

I o to wszystko ma pan pretensje do Platformy?

Przez cały czas trwania rządów SLD oraz PO ciążyło na mnie i na Bagsiku odium zapoczątkowane uruchomionymi za czasów rządów KLD oraz prezydentury Lecha Wałęsy procedurami operacyjnymi, a później działaniami prawnymi. Od samego początku przez dwa dziesięciolecia konsekwentnie podsycano intensywny przekaz medialny o wykreowanej na użytek publiczny "aferze Art-B" oraz legendy o "grabieży mienia publicznego wielkiej wartości" za pomocą "oscylatora". W całym tym procederze nigdy aktywnie nie uczestniczyli politycy PC czy później PiS.

Zostawmy historię i ocenę działalności Art-B. Z tego, co pan mówi, wynika, że słynny Andrzej Gąsiorowski chce dziś wrócić do wielkich interesów.

Nie mam poczucia, żebym kiedykolwiek wypadł z gry. Od dwóch dziesięcioleci jestem zapracowanym człowiekiem. W Izraelu jestem współtwórcą międzynarodowych grup medialnych, producentem megakoncertów i programów telewizyjnych transmitowanych w ponad 180 państwach na świecie. I to mi dziś sprawia największą satysfakcję. A wielki biznes? Sprawa Art-B przygotowała mnie do wejścia w świat wielkiego kapitału. Od tamtego momentu każdy następny projekt jest po prostu nowym wyzwaniem, które wiem, że warto podjąć.

Ma pan coś jeszcze do udowodnienia?

Dla mnie największą karą dla osób, które niszczyły moje życie, będzie mój sukces. Założyłem sobie, że to, co straciłem, odzyskam razy dziesięć. Albo i więcej. Mam wspaniałą, stabilną rodzinę, która trwała wiernie przy mnie od samego początku do dziś, przez te wszystkie dziesięciolecia. To jest dla mnie największa wartość.

Wierzy pan, że uda się odzyskać dziesięć razy więcej?

Matka Karola Marksa powiedziała: Karol: ty nie pisz "Kapitału". Ty rób kapitał. No i on pisał, a ja robię.

 

 


"

 

 

KOMENTARZE

  • Glapinski
    Telegraf PISu (fragment)

    Przyszedł czas na to aby poruszyć temat uczciwości nieskazitelnego PiS. Tekst, który za chwile przeczytacie jest zbiorem informacji z różnych źródeł stenogramów z posiedzeń sejmu i speckomisji, w końcu wypowiedzi różnych polityków i osób badających opisaną poniżej sprawę. Nie ma w tym fragmencie tekstu choćby jednego mojego słowa komentarza interpretującego wydarzenia, jedynie suche fakty.

    Troche historii

    W 1990 roku powstała spółka Telegraf, założyli ja liderzy z Porozumienia Centrum obecnego PiS, we władzach spółki zasiadł Maciej Z., Jarosław K. i Marian P. Stworzona przez polityków PC spółka miała zajmować się właściwie wszystkim poczynając od wydawania czasopisma `Telegraf', budowy stacji TV, stacji benzynowych, centrów handlowych i szeroko pojeta działalność usługowa. Telegraf przez pierwsze miesiące działalności nie wykazał najmniejszej aktywności gospodarczej (do końca niczego nie wydał i nie wybudował żadnej stacji TV), a mimo to zgromadził gigantyczne pieniądze około 250 mln tłumacząc ten fakt zainteresowaniem inwestorów, którzy wpłacali kolejne kwoty na rozwój firmy. W czasie gdy funkcjonował Telegraf Jarosław K. był szefem kancelarii prezydenta Wałesy, a Maciej Z. sekretarzem stanu w tejże, wówczas we władzach Telegrafu zasiadali również Lech Kaczynski, Andrzej Urbański., były poseł KLD, były szef kancelarii Lecha Kaczynskiego. Do kasy Telegrafu spływały pieniądze z różnych źródeł miedzy innymi: państwowego Banku Przemysłowo-Handlowego, centrali handlu zagranicznego Budimex, firmy prywatnych Pol-Kaufring czy RDS Bankier. Wszystkie te inwestycje nie wzbudziły takich kontrowersji jak trzy najgłośniejsze sprawy:

    1) podpisanie przez ówczesnego ministra Adma Glapińskiego PC (obecnie prezesa NBP - o zgrozominister w rządzie KL-D). listu intencyjnego popierającego staranie włoskiego inwestora Itelco, który miał za 80 mln dolarów pożyczonych we włoskich bankach wybudować 7 regionalnych stacji TV, w uzyskaniu kredytu miało być pomocne wsparcie polskiego rządu. Nigdy do realizacji projektu nie doszło
    2) Powiązania spółki Telegraf z Art-B poprzez kontakty Macieja Z. z prezesami Baksikiem i Gasiorowskim.
    3) Powiązania afery FOZZ ze spółka Telegraf, przekazywanie kwot uzyskanych z nielegalnego procederu FOZZ na rzecz Telegrafu, spółki, której właścicielami byli min. L. i J. Kaczynscy.

    Ad1. Afery Telgrafu nigdy nie rozwikłano, finał znalazł jedynie tzw wątek Art-B, sąd skazał Macieja Z. najbliższego współpracownika Jarosława Kaczynskiego w latach 90 na karę 3,5 pozbawienia wolności w związku z przyjmowaniem korzyści materialnych od prezesów Art-B, za przekazanie informacji prezesom Art-B, które umożliwiły im ucieczkę. Maciiej Zaleski - odbył karę.

    Ad2. Sprawa FOZZ była przedłużana w nieskończoność, trwała ponad 12 lat (od 1993 roku), w tym czasie prezesem NIK był Lech Kaczyński, 4 lata rządził AWS, środowisko obecnego POPIS-u, ministrem sprawiedliwości w tym rządzie był również Lech Kaczyński.

    Ad3. Sprawa ucichła, jednak o samym ministrze nadal głośno. Jak zeznał jeden ze świadków w czasie przesłuchań komisji orlenowskiej Artur Folaron, Adam Glapiński. utrzymywał szerokie kontakty z lobbystą Markiem Dochnalem, a w czasie kiedy był ministrem wprowadził koncesje na obrót towarami z zagranicą, w tym na dostawy ropy, co zapoczątkowało serie afer paliwowych. Coś na wzór ustawy na zamówienie.

    Poza Maciejem Z. żadnemu z wymienionych członków PC (PiS) nie postawiono zarzutów, jako ciekawostkę mogę dodać, że sędzia, który prowadził sprawę FOZZ w ostatniej fazie, został wiceministrem w rządzie Marcinkiewicza.

    Po co napisałem ten tekst, jak się zaraz dowiem rodem z urbanowskiego NIE, co charakteryzuje skomuszłaego liberała, sterowanego przez różowych jankieli z GW. Otóż napisałem go po to, żeby pokazać jakim mechanizmem posługują się PiS maniacy. Gdybym był na ich poziomie odesłałbym Was do filmu 'Dramat w trzech aktach', to taka propaganda w stylu `Nocnej zmiany'oczerniająca Kaczyńskich przy pomocy esbeckich metod dobierania świadków i `faktów'.
    - co do Macieja Z. i Adama G. nie mam zbyt wielu złudzeń, obaj siedzą w tym i paru innych sprawach po uszy i prawdopodobnie jak większości aferzystów, wszystko ujdzie im płazem, albo płacą minimalną cenę
    - powołania na ministra sędziego Kryżego nie rozumiem, nie mam jednak dowodów na jakikolwiek związek z opisaną sprawą, niemniej jednak, sprawa FOZZ bez wątpienia miał wpływ na awans sędziego, któy poza FOZZ wsławił się jedynie sądzeniem opozycji w stanie wojennym. Na koniec warto jeszcze dodać, że za rządów PiS skazanym w aferze FOZZ sąd obniżył wyroki.

    Komentarz w onecie - matka_kurka, 24.02.2006 13:09
    http://polityka.har.pl/mambo/index.php?o.....;Itemid=48
  • PC-PIS
    A TO BYŁO ZA KACZYŃSKICH
    W 1990 roku, parę miesięcy po tym jak powstała PC, powstaje spółka Telegraf. W radzie nadzorczej tej spółki zasiadają Jarosław i Lech Kaczyńscy, Maciej Zalewski, Andrzej Urbański, Krzysztof Czabański. W ciągu dziesięciu miesięcy działalności `Telegrafu’, kapitał założycielski wzrósł 150 razy i zatrzymał się na poziomie 2 milionów dolarów. Spółka miała ambitne cele, lotniska, telewizje, stacje benzynowe, wydawnictwa. Kasę `Telegrafu’, zasilało wiele podmiotów, głownie państwowe: Państwowy Bank Przemysłowo – Handlowy ofiarował 11miliardów starych złotych, państwowy Budimex wykupił udziały za 9 miliardów złotych. 15 miliardów kredytu wziął „Telegraf” z państwowego Kredyt Banku , z Banku Rozwoju Energetyki 18 miliardów złotych. Baksik i Gąsiorowski twierdzą, że Art-B, przekazała spółce 57 miliardów złotych. (starych). Spółkę Telegraf podejrzewano o udział w aferze FOZZ, jakieś niejasne kontakty z dziwnym biznesmenem Pineiro i parę innych dziwnych kontaktów. Co się stało ze spółką `Telegraf’? Spółka padła w niejasnych okolicznościach. Co jest najbardziej ciekawe w całej sprawie? Najbardziej ciekawe są losy założycieli i powiązanych z `Telegrafem’:
    1) Maciej Zalewski, zostaje w 2002 roku, skazany za wymuszanie łapówkę od prezesów ART. B. ART. B miała wyłożyć największą kase na Telegraf
    2) Adam Glapiński, działacz PC, powiązany z `Telegrafem’, bliski znajomy Dochnala, dziś szef Polkomtela, miał co najmniej dziwny stosunek do głównego bohatera afery FOZZ, skazanego już Żemka. W czasie gdy Glapiński był ministrem w rządzie Olszewskiego, Żemek był przez niego wysuwany jako kandydat na wiceszefa NBP!
    3) Niezwykle dziwne jest to, że aferę FOZZ zamknęli, po wielu latach dwaj ludzie. Był to sędzia Kryże, który wręcz brawurowo prowadził sprawę i prokurator, UWAGA, Kaczmarek. Obaj panowie mimo beznadziejnej, PZPRowskiej przeszłości, zwłaszcza Kryże, dostają od Jarosława Kaczyńskiego ministerialne stołki.
    4) Andrzej Urbański, członek KLD Donalda Tuska, wylatuje z kancelarii prezydenta, po artykule ukazującym jego powiązania z baronem SLD Nawratem. Wraca po cichu do kancelarii Jarosława Kaczyńskiego, a potem zostaje prezesem TVP i członkiem kolegium IPN.
    5) Czabański jak wszyscy wiemy członek PZPR, zostaje prezesem Polskiego Radia.
    Z wyjątkiem skompromitowanego Zalewskiego, który siedział, wszyscy ludzie z Telegrafu, są dziś tuzami w biznesie i mediach.

    II Fundacja prasowa Solidarność.
    Założona przez Kaczyńskich, uwłaszczona na majątku RSW Prasa Ksiązka Ruch, przejęła, 13 maja 1991 praktycznie bez przetargu „Express Wieczorny”. Parę lat później `Express wieczorny’ sprzedała, za 26 miliardów złotych, plus 9,1 miliarda, co stanowiło zwrot pożyczki zaciągniętej przez Jarosława Kaczyńskiego w 1991 roku, na potrzeby kampanii wyborczej PC, partii Kaczyńskiego. Fundacja Kaczyńskiego, kupiła następna gazetę i dwie drukarnie, ponieważ podobnie jak w przypadku Telegrafu dostała od Banku Przemysłowo-Handlowego 1,2 miliarda złotych (starych). Z tym bankiem Fundację łączą osobliwe kontakty, budynki które fundacja otrzymała od skarbu państwa na wieczyste użytkowanie, swoją siedzibę miał właśnie Bank BPH, który za dzierżawę zapłacił 39,4 miliarda. Patronat BPH, nie był bezinteresowny. Nie kto inny, jak minister Siwek, członek PC, w kancelarii Wałęsy, za czasów gdy Kaczyńscy byli tam szefami, naciskał na ówczesnego prezesa NBP Wójtowicza, aby BPH został sprywatyzowany w pierwszej kolejności. Fundacja Prasowa Solidarność spłodziła wiele dziwnych spółek, znana spółkę `Srebrna, ale tez mniej znane, chociaż bardzo osobliwe przedsięwzięcie.

    III Towarzystwo Cargo Modlin
    Ten twór z Warszawską Fundacją Rozwoju Regionalnego, Fundacją Kultury w Wojsku Art-Woj oraz Fundacją Pilotów i Spadochroniarzy Gloria Victis Aeronautis, miał zbudować port lotniczy, na przejętym bezpłatnie od wojska terenie lotniska. Kaczyńskiemu i tym razem biznes się posypał, pokłócił się z Wałęsą i stracił wpływy, wypadł z gry.

    IV Spółka Srebrna’
    To coś działa do dziś i zawiadują tym ludzie PiS, którzy wynajmują budynki partii PiS, te same, które zostały przekazane Fundacji Prasowej Solidarność i te same, które Fundacja wynajmowała BPH. W spółce zasiadali działacze PiS, tacy jak towarzysz, członek PZPR Jasiński i pan Lipiński jako prezes, ten od taśm Renaty Beger. Ciekawostką towarzyską jest fakt, że w radzie nadzorczej była też posłanka Szczypińska. Srebrna wygenerowała kolejne szemrane podmioty jednym z nich jest założona przez Kaczyńskiego i Dorna Fundacja Nowe Państwo, to coś z kolei wygenerowało `Srebrną media’.
    Tak sobie chłopaki z PC żyły, uwłaszczały, kombinowały, część z nich siedziała, a co robią dziś?
    1) Maciej Zalewski – członek PC, pracownik kancelarii Lecha Wałęsy, skazany na 3 lata, za wymuszanie łapówek i szantażowanie prezesów Art. B, 2 lata odsiedział.
    2) Adam Glapiński, członek PC, minister w rządzie Krzysztofa Bieleckiego, minister w rządzie Olszewskiego, bliski znajomy Marka Dochnala, zasłynął na początku lat 90 kilkoma patologicznymi decyzjami:
    a) wprowadzenie koncesji na import paliw, które zapoczątkowały serie afer paliwowych i wyrwały z budżetu państwa wiele miliardów złotych.
    b) tak zwane `ustawy Glapińskiego’, pozwoliły oddać za bezcen spółkom developerskim działki budowlane co w ułamku sekundy doprowadziło do powstania kolejnych lewych fortun.

    Dziś pan Glapiński z nadania patii Jarosława Kaczyńskiego jest szefem Polkomtela, jednej z największych spółek telekomunikacyjnych.

    3) Andrzej Urbański, członek PC i były członek partii liberałów (KLD), były szef kancelarii Lecha Kaczyńskiego, z której wylatuje po artykule ujawniającym jego wspólne interesy z baronem SLD Nawratem. Spółka panów: Nawrata i Urbańskiego jest na tapecie prokuratury. Po kilku tygodniach Urbański po cichu zostaje zatrudniony w kancelarii premiera Jarosława Kaczyńskiego, a następnie już w świetle kamer zostaje szefem TVP i członkiem kolegium IPN. Sprawa wspólnych interesów z Nawratem do dziś nie została wyjaśniona.
    4) Jan Parys – członek rządu Olszewskiego, startował z list PC w wyborach 1993 roku, minister w rządzie Olszewskiego, obecnie oskarżony o defraudacje pieniędzy z fundacji Polsko – Niemieckie Pojednanie.
    5) Andrzej Kern – członek PC, marszałek sejmu zasłynął jako ojciec Moniki, panny której młodzieńcza miłość stała się pierwszym w Polsce politycznym love story. Kernowi zarzucano nadużywanie władzy, której używał do wychowywania i poszukiwania córki. Zasłynął również jako główny bohater książki Anastazji P, która zarzucała mu gwałt. Kern po serii skandali wycofał się z polityki na stałe.
    6) Adam Lipiński – członek PC, to ten pan, który spędzał wieczory w pokoju posłanki Beger i wspólnie z posłanką ustał warunki umieszczenia Beger w strukturach władzy, umorzenia toczących się procesów posłanki Renaty i miejsca na listach PiS dla szwagra. Jarosław Kaczyński wytłumaczył te procedury korupcji politycznej jako normalne w PiS negocjacje polityczne. Co ciekawe poseł Lipiński był szefem komisji etyki poselskiej, która ukarała posłankę Beger i uniewinniła posła Lipińskiego.
    7) Krzysztof Putra – członek PC, jeden z najbardziej zatwardziałych ścigaczy’ układu, podejrzewany o poświadczenie nieprawdy, w głośnej sprawie oczyszczalni ścieków, sprawa do dziś wisi w powietrzu.
    Leszek Piotrowski – członek PC, zasłynął jako obrońca gangstera, który był podejrzewany o zabójstwo Pershinga. Obecnie adwokat męża Barbary Blidy.
    9) Krzysztof Tchórzewski – członek PC, zawód dyrektor i państwowy urzędnik, nieprzerwanie od początku lat 1990utrzymywany przez podatnika. Wojewoda Siedlecki, członek zarządu PKP, prezes państwowej spółki Inter-Poligrafia, dyrektor spółki `Srebrna’, tej samej co finansowała PC. Sekretarz w kancelarii Buzka.
    10) Czesław Sobierajski – członek i poseł PC forsujący ustawę w sprawie górniczych odpraw w kwocie 39 tys.. To pan poseł został beneficjentem tej ustawy, mimo że od 9 lat przebywał na bezpłatnym urlopie. Komisja etyki poselskiej ukarała pana posła za ten wyczyn, wówczas pan poseł rzucił parę srebrników dla Kosowa.
    11) Sławomir Siwek – członek PC, kolejny sekretarz Stanu w kancelarii Wałęsy, szef łże mediów `Expressu Wieczornego’, obecnie z nadania Jarosława Kaczyńskiego członek zarządu TVP.
    12) Teresa Liszcz, jedna z tych szczęśliwców z PC, którzy dostali posadkę u Wałęsy, była w kancelarii Lecha sekretarzem stanu, potem Lech Kaczyński wciągnął ją do NIK, w AWS miała posadkę kolejnego doradcy, w końcu PiS wybrał ją jako bezpartyjnego członka Trybunału Stanu.
    13) Marek Dziubek – członek PC, niegdysiejszy przewodniczący klubu PC, dziś dyrektor ARiMR, który zastąpił człowieka Leppera.
    14) Czabański, członek PZPR, dziś prezes Polskiego Radia.

    Flogiston dnia 27 mar 2010

    http://www.spieprzajdziadu.com/2010/03/27/praca-za-piosenke/
  • Nieźle...
    ...kurwa zdaje się, że trza będzie znów jakieś odszkodowania komuś płacić...i tutaj widzimy jak PiS i PO łapka w łapkę...za PO uniewinnienie, za PiSu rehabilitacja złodziei...koshmar!!!
  • @Wrzodak Z. 09:24:17
    strona nie działa...
  • @trybeus 09:58:11
    T.j jeszcze nic. To z czym ja się spotkałem w sejmie w kancelarii tajnej, to przechodzi naszą wyobraznie. Niektórzy tu na neonie zwalczają mnie za to, że ja atakuje Kaczynskiego i jego środowisko, atakuję na tyle ile mogę, bo mam wiedzę. To co się teraz dzieje to mistorzowskie pomysły masonerii. Może czas rozwinąć to co się dzieje. Ludzie sa w amoku pisowskim, a opozycja jest od tego by punkty nabijać tym od Gasiorowskiego.
    To co wyzej opisane to odprysk, tego wszystkiego.
  • wracaja jajwaje do Polin
    "Dopiero po nowelizacji prawa, a później po zmianie rządzącej opcji politycznej, prokuratura zaczęła przyglądać się moim argumentom"
    "Obecny obóz nie ma nic wspólnego z genezą sprawy Art-B, natomiast poprzedni miał i to się czuło".

    Niech opowie ile kasy poszło na chazarską alije - sprowadzenie ruskich chazarów do Polin zwanej Akcja Most ?

    Chwilę przed tym "wiekopomnym wydarzeniem" wadzę objęli chazary z Mumii Wolności.Wtaczający się ,zataczający na mównicę kne-sejmu-Icek Dikman - poczułem się jak polska gospodarka...
  • @Wrzodak Z. 10:31:25
    "To co się teraz dzieje to mistorzowskie pomysły masonerii. ".

    Można o więcej szczegółów p. Zygmuncie?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031