Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
140 postów 2416 komentarzy

Wrzodak Z

Prywatyzacja w wykonaniu PiS-u

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W związku, z moim artykułem o wspólnej przeszłości rządowej obecnych działaczy PIS i PO, za który to artykuł brutalnie pisowcy mnie atakują, zamieszczam biuletyn z posiedzenia Sejmowej Komisji Skarbu Państwa dotyczące prywatyzacji

 

Wersja publikowana w formacie pdf: 0238205.pdf
Biuletyn nr: 2382/V
Komisja: Komisja Skarbu Państwa /nr 103/
Data: 03-10-2007
Mówcy: Poseł Tadeusz Aziewicz /PO/
Poseł Jan Bury /PSL/
Przewodniczący poseł Aleksander Grad /PO/
Podsekretarz stanu w MSP Michał Krupiński
Poseł Jacek Kurski /PiS/
Poseł Małgorzata Ostrowska /SLD/
Poseł Marek Suski /PiS/
Sekretarz stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa Paweł Szałamacha
Poseł Adam Szejnfeld /PO/
Poseł Sylwester Wiśniewski /Samoobrona/
Poseł Zygmunt Wrzodak /niez./
Poseł Ryszard Zbrzyzny /SLD/
 

Komisja Skarbu Państwa, obradująca pod przewodnictwem posła Aleksandra Grada (PO), przewodniczącego Komisji, zrealizowała następujący porządek dzienny:

– informacja Ministra Skarbu Państwa i Ministra Gospodarki o decyzjach dotyczących gospodarki i spółek Skarbu Państwa, których podjęcie planowane jest w okresie poprzedzającym wybory i ukonstytuowanie się nowego rządu,

– informacja o aktualnej sytuacji w KGHM Polska Miedź S.A.

W posiedzeniu udział wzięli: Paweł Szałamacha sekretarz stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa wraz ze współpracownikami, Maria Skupniewskadyrektor departamentu w Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości S.A., Edyta Pyra i Adam Stolarz członkowie Zarządu Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości S.A., Andrzej Sowiński wicedyrektor Departamentu Skarbu Państwa i Prywatyzacji Najwyższej Izby Kontroli.

W posiedzeniu udział wzięli pracownicy Kancelarii Sejmu: Elżbieta PacholskaAnna Wrzesiewska – z sekretariatu Komisji w Biurze Komisji Sejmowych.

Przewodniczący poseł Aleksander Grad (PO):
Otwieram posiedzenie Komisji Skarbu Państwa. Witam wszystkich państwa – członków Komisji, panów ministrów oraz przedstawicieli Ministerstwa Gospodarki. Rozumiem, że jest ktoś z Ministerstwa Gospodarki. Nie ma nikogo? Zatem za chwilę o tym podyskutujemy.

W porządku dziennym przewidziane są trzy punkty. Przypomnę, że ten temat, szczególnie z zakresu pkt 1, miał się odbyć w ostatnim dniu posiedzenia Sejmu, ale z uwagi na nasze techniczne sprawy nie byliśmy w stanie tego zrobić. Ponieważ jednak w czasie, kiedy Sejm nie pracuje plenarnie, Komisja Skarbu Państwa w istotnych sprawach powinna – w związku z decyzjami, które mają w niedługim czasie zapaść – mieć informacje na ten temat ze strony rządu, pozwoliłem sobie termin tego posiedzenia przesunąć na dzisiaj.

Odnosząc się do pkt 3 porządku dziennego, powiem, że jeżeli zostaną zgłoszone projekty dezyderatów, to je przyjmiemy. Jeśli nikt z państwa ich nie zgłosi, pkt 3 będzie bezprzedmiotowy. Z uwagi na to, że odpowiedź na ewentualny dezyderat i tak trafi do nowego Sejmu, zdecydowałem się nie przygotować projektu dezyderatu.

Czy ktoś z państwa chciałby wnieść uwagi do porządku dziennego?

Poseł Zygmunt Wrzodak (niez.):
Chciałbym złożyć na piśmie wniosek o rozszerzenie porządku obrad dzisiejszego posiedzenia Komisji, ponieważ – jak donosi prasa – nadal trwa uwłaszczanie kliki ludzi związanych z panem Ryszardem Krauze. Został wzięty kredyt z PKO BP, a także z Banku Gospodarki Krajowej. Nie wiemy, na jaki procent. Czy przysługiwało panu Ryszardowi Kruzemu przydzielenie tego kredytu na – jak podejrzewam – trochę „szemrany” biznes? Chciałbym, żeby przedstawiciele Ministerstwa Skarbu Państwa wypowiedzieli się na ten temat, bo trzymanie pana Marka Głuchowskiego jako p.o. prezesa PKO BP służyło właśnie temu, żeby ten pan ze „stajni” pana Ryszarda Krauzego mógł udzielać kredytów. Nie wiemy, na jaki procent i czy zasadne było udzielenie tego kredytu. Proszę, żeby w ramach wolnych wniosków przedstawiciele Ministerstwa Skarbu Państwa odnieśli się do tej sprawy. To po pierwsze.

Po drugie, chciałbym spytać, dlaczego firma Bumar sprzedała Spółkę Ursus Turkom bez żadnego przetargu...

Przewodniczący poseł Aleksander Grad (PO):
Panie pośle, wszystko to mieści się w ramach pkt 1 – zarówno to, co pan powiedział na początku o PKO BP, jak i sprawa dotycząca Ursusa. Myślę, że będziemy mogli o to pytać w ramach pkt 1. Natomiast jeśli uzna pan, że w ramach wolnych wniosków będzie chciał o coś zapytać dodatkowo, to rozumiem, że w porządku dziennym mamy jeszcze pkt 4 – wolne wnioski.

Poseł Jacek Kurski (PiS):
Panie przewodniczący, trochę nie rozumiem zakresu pkt 1, bo informacja Ministrów Skarbu Państwa i Gospodarki o decyzjach w zakresie gospodarki i spółek Skarbu Państwa, których podjęcie planowane jest w okresie poprzedzającym wybory dotyczy przecież 1200 przedsiębiorstw państwowych. Czy pan minister ma informować o wszystkim, co się wydarzy w kilkudziesięciu, czy kilkuset spośród nich? Co oznacza sformułowanie „ informacja o decyzjach dotyczących gospodarki” – importu, eksportu, inwestycji zagranicznych? O co tak naprawdę chodzi? Kiedy w przeszłości sformułowano pierwszy wniosek na temat bankowej komisji śledczej, to opozycja gardłowała, że w ogóle nie jest możliwe funkcjonowanie tej komisji z powodu zbyt szerokiego zakresu jej zainteresowania, natomiast w tym przypadku mamy do rozpatrzenia punkt pt. epopeja gospodarcza. Co pan przewodniczący miał na myśli formułując ten punkt? Może pan to wyjaśni.

Przewodniczący poseł Aleksander Grad (PO):
Pkt 1 panie pośle, jak pan wie, był ustalony w gronie prezydium Komisji. Natomiast chciałbym powiedzieć, że uzgodniliśmy z Ministerstwem Skarbu Państwa i z Ministerstwem Gospodarki, że obaj ministrowie – Skarbu Państwa i Gospodarki – omówią te decyzje, które uważają za ważne, kluczowe i które należy przedstawić Komisji. My nie pytamy o wszystko. W związku z tym Minister Skarbu Państwa w piśmie do nas z dnia 13 września 2007 r. wymienił kilka planowanych decyzji, które będą podejmowane w tym czasie. Myślę, że ze strony posłów zostaną zadane dodatkowe pytania dotyczące innych zagadnień. W dyskusji te sprawy wyjdą. Nie oczekujemy od Ministra Skarbu Państwa, żeby referował to, to co ma się wydarzyć w każdej ze spółek, bo to oczywiście jest absurdalne.

Poseł Sylwester Wiśniewski (Samoobrona):
Panie przewodniczący, w materiale, który otrzymaliśmy od Ministra Skarbu Państwa zabrakło tematu, który wypłynął w ostatnich dniach. Jest to informacja o połączeniu PKN Orlen i Grupy Lotos. Chciałbym, aby i ten wątek omówić dość szczegółowo. Budzi on wielkie kontrowersje, zarówno na Wybrzeżu jak i w Płocku – stolicy polskiej chemii. Prosiłbym, abyśmy ten temat także poruszyli.

Przewodniczący poseł Aleksander Grad (PO):
To również mieści się w ramach pkt 1. Ja również będę mieć kilka pytań – zapewne i wielu posłów – do spraw, o których pan minister nie napisał. W związku z tym prosiłbym, aby posłowie pytali również o to, czego w materiale z Ministerstwa Skarbu Państwa zabrakło.

Jeśli nie usłyszę sprzeciwu, uznam, że Komisja przyjęła porządek dzienny. Sprzeciwu nie słyszę.

Stwierdzam, że Komisja przyjęła porządek dzienny.

Panie ministrze, mam propozycję. Jeśli pan uzna, że chce pan połączyć pkt 1 i 2 w swoim wystąpieniu, to proszę w tym zakresie wprowadzić nas do dyskusji. Jeżeli nie, potraktujemy te punkty oddzielnie.

Panie ministrze, oddaję panu głos.

Sekretarz stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa Paweł Szałamacha:
W uzupełnieniu informacji przekazanych w materiale z dnia 13 września br., chciałbym powiedzieć – chociaż to już może być powszechnie znane – iż wpłynęły cztery oferty na zakup akcji Stoczni Gdynia S.A. Te oferty są obecnie analizowane przez nasz ministerialny zespół wraz z doradcą pod względem ich atrakcyjności. Następne kroki prywatyzacyjne będą podejmowane w kolejnych miesiącach. Natomiast nie sądzę, żeby ta kwestia została rozstrzygnięta przed 21 października br. – datą uwypukloną w porządku obrad.

Jeżeli chodzi o proces prywatyzacji Stoczni Gdańsk S.A., aktualnie trwa proces podwyższenia kapitału prowadzony przez Agencję Rozwoju Przemysłu, która jest wiodącym akcjonariuszem tej firmy. Proces ten ma spowodować pozyskanie inwestora strategicznego dla firmy i jej dokapitalizowanie. Harmonogram tego procesu przewiduje, iż może on być zamknięty w październiku, a być może w listopadzie, w zależności od terminów, w których potencjalni oferenci zgłoszą się, złożą oferty. Zapewne będą trwać negocjacje pomiędzy Agencją Rozwoju Przedsiębiorczości i tymi oferentami.

Z bieżących spraw ministerialnych – nie sądzę, żeby wśród nich były jakieś sprawy kontrowersyjne, które przyciągają uwagę – dzisiaj zamknęliśmy kolejny etap w celu wyodrębnienia Operatora Gazociągów Przesyłowych GAZ-SYSTEM S.A. Dwie godziny temu nastąpiło kolejne podwyższenie kapitału GAZ-SYSTEM-u poprzez wniesienie wkładu niepieniężnego w wysokości ponad 800 mln zł instalacji gazowych przesyłowych. Podpisywałem akt notarialny Zgromadzenia Akcjonariuszy tej Spółki. To będzie na następnym etapie, zgodnie z Kodeksem handlowym, rejestrowane w Spółce. Jest to więc bieżące zarządzanie, realizowanie żmudnej pracy ministerialnej, która może nie jest za bardzo defektowa, ale którą trzeba wykonać.

Wydaje się także, że ze względu na zaawansowanie procesu uzgadniania aneksu do umowy z Mittal Steel Holdings AG może dojść do zamknięcia transakcji sprzedaży 25% akcji polskich hut stali. Przypomnę, że po renegocjacji warunków tej umowy, na początku roku, na stole leżało zobowiązanie, zawarte w pierwotnej umowie prywatyzacyjnej, do sprzedaży tych akcji po cenie 1 zł za sztukę. To był stan zastany przez MSP. W swoim wystąpieniu pokontrolnym Najwyższa Izba Kontroli rekomendowała renegocjację warunków tej umowy prywatyzacyjnej. Podjęliśmy ten wysiłek, który został uwieńczony podwyższeniem tej ceny z 1 zł na 6,5 zł.

Zakładam też, że w najbliższych tygodniach dojdzie do wniesienia posiadanych 11% akcji Koksowni Przyjaźń Sp. z o.o., do Jastrzębskiej Spółki Węglowej. To jest działanie w ramach Strategii dla górnictwa węgla kamiennego przyjętej przez rząd 31 lipca 2007 r., która mówi o powstaniu grupy węglowo-koksowej na bazie Jastrzębskiej Spółki Węglowej, Koksowni Przyjaźń oraz dwóch odrębnych koksowni w Zabrzu i Wałbrzychu.

W zasadzie, jeżeli chodzi o najważniejsze zmiany w stosunku do materiału, który został przysłany Komisji, to wszystko z mojej strony tytułem wprowadzenia. Mam nadzieję, że pan minister Michał Krupiński będzie mógł państwu więcej powiedzieć na temat KGHM Polska Miedź i potencjalnego procesu związanego z rozsupłaniem węzła gordyjskiego, jakim jest sytuacja wokół Zespołu Elektrowni Pątnów Adamów Konin S.A. Jest to istotny problem, z którym się borykamy. Przypomnę, że problem strukturalny zaistniał z tego względu, że ZE PAK – w moim przekonaniu – został strukturalnie wadliwie częściowo sprywatyzowany. Ta wadliwość polegała na dwóch podstawowych elementach. Po pierwsze, sprzedano pakiet mniejszościowy akcji w Spółce, ale kontraktowo zobowiązano się do przekazania kontroli nad Zarządem, to znaczy, że nabywca posiadał władzę nad spółką za którą nie zapłacił. Drugim zasadniczym błędem tej prywatyzacji było pozostawienie Kopalni Węgla Brunatnego Adamów i Konin samym sobie. Cykl produkcyjny energii w PAK-u polega oczywiście na wykorzystaniu złóż węgla brunatnego. Jest to jedna z najtańszych wytwarzanych energii. Kiedy sprzedano ZE PAK, a kopalnie pozostawiono w zasobach Skarbu Państwa, to w zasadzie zdano je na łaskę i niełaskę nabywcy PAK-u, który mógł dyktować im ceny węgla, ponieważ były one zdeterminowane do sprzedawania węgla jedynie do PAK-u – przewóz węgla brunatnego nie ma sensu na odległość większą niż 10 km – wobec tego ZE PAK był jedynym odbiorcą. Należało albo nie prywatyzować PAK-u w ogóle, albo przeprowadzić to całościowo, łącznie z kopalniami węgla brunatnego.

Tyle tytułem wprowadzenia. Szczegółowe informacje przekaże pan minister Michał Krupiński.

Podsekretarz stanu w MSP Michał Krupiński:
Już wielokrotnie mówiliśmy, jaki jest nasz cel w przypadku Zespołu Elektrowni Pątnów Adamów Konin S.A. Naszym celem jest rozwiązanie konfliktu w akcjonariacie oraz doprowadzenie do takiej sytuacji, że będzie jeden wiarygodny inwestor zarówno dla elektrowni jak i kopalni.

Ponadto Skarb Państwa także chciałby, aby ten konflikt został rozwiązany w formie porozumienia, a nie na drodze sądowej. Uważamy, iż są to aktywa zbyt ważne, strategiczne także i ze społecznego punktu widzenia – dla całego regionu, by toczyły się o nie długoletnie spory przed sądami polubownymi lub cywilnymi.

Powiem, że na początku tego roku zainteresowanie nabyciem akcji Zespołu Elektrowni Pątnów Adamów Konin S.A. wyraził Zarząd Kombinatu Górniczo-Hutniczego Miedzi Polska Miedź S.A. To nie jest tak – za chwilę wyjaśnię, dlaczego – jakoby Minister Skarbu Państwa skłaniał poszczególne Zarządy do swoich akwizycji. Jak państwo wiedzą, w ramach ładu korporacyjnego polityka inwestycyjna i poszczególne akwizycje są realizowane przez zarządy spółek, a nie przez walne zgromadzenie, zwłaszcza jeśli mówimy o spółce, w której Skarb Państwa nie jest jedynym udziałowcem. Oczywiście jest tak, że rada nadzorcza, walne zgromadzenie, a także Minister Skarbu Państwa – w tym przypadku posiadający kontrolę operacyjną nad spółką – przyjmują strategię rozwoju spółki. W przypadku KGHM Polska Miedź S.A., jak wiemy, ta strategia, czyli dywersyfikacja w energetyce, bardzo dobrze wpisuje się w strategię rozwoju tej spółki. Chyba nie muszę mówić, dlaczego. Wystarczy powiedzieć, że energetyka w Polsce będzie się rozwijać, daje stałe, jednolite i duże zyski, bowiem na obszarze działania KGHM znajdują się złoża węgla brunatnego. Jak państwo wiedzą z doniesień prasowych, jedna z firm zamierza wybudować w tym regionie olbrzymią, być może największą elektrownię w Polsce. Na pewno Skarb Państwa wolałby, żeby taką elektrownię wybudował KGHM, a nie zewnętrzny inwestor strategiczny. KGHM jest także trzecim klientem dla polskiej energetyki. Pierwszym jest wojsko, drugim są Polskie Koleje Państwowe, a trzecim właśnie KGHM. Jest to argument dla zaangażowania się KGHM-u w energetyce. Dlatego przyjęliśmy tę propozycje pozytywnie. Z tego, co wiem, prowadzone były także rozmowy pomiędzy Zarządem KGHM-u a Zarządem Elektrimu w sprawie nabycia pakietu akcji przez KGHM w Elektrimie. Zostały przygotowane wyceny. Wiem, że ze strony KGHM-u zostały także złożone pewne oferty. Myślę, że nie można jednoznacznie mówić na temat finału sprawy zaangażowania KGHM-u – będę prosić pana prezesa Krzysztofa Skórę, żeby nam powiedział, na jakim etapie jest ta sprawa – natomiast wydaję się, że oczekiwania inwestora co do pakietu akcji są wygórowane. One nijak się mają do wyceny, która została przygotowana przez niezależną firmę. Wydaje się, że realizacja takich aspiracji cenowych ze strony oficjalnego nabywcy byłaby jedynie możliwa w przypadku konsolidacji pionowej. Jest to kolejny bardzo dobry argument za konsolidacją.

Przed chwilą byliśmy na Giełdzie Papierów Wartościowych, gdzie prezentowana była strategia rozwoju skonsolidowanej Grupy Energetycznej Południe, która od dzisiaj będzie się nazywać Grupa Tauron S.A. Otóż Zespół Elektrowni PAK po skonsolidowaniu z dystrybucją jest wart dużo więcej niż przed konsolidacją.

Może nie będę wchodzić w szczegóły i mówić, w jaki sposób zmieniają się odpowiednie współczynniki w algorytmach przy wycenach, ale istnieje współczynnik Beta, którego wartość spada bodajże z 0,7 na 0,4 w przypadku konsolidacji pionowej energetyki, przez co o kilkadziesiąt procent rośnie wartość całych grup. Dla przykładu mogę powiedzieć, że Grupa Tauron, pomimo że jej aktywa są warte 18 mld zł już jest wyceniana na 30-40 mld zł przez uznane instytucje i banki inwestycyjne. Jest to więc sukces programu.

Ale powracając do sprawy ZE PAK, powiem, że aktualnie jest zainteresowanie zaangażowaniem kapitałowym w PAK także ze strony grupy dystrybucyjnej ENEA.

Może to nie jest dla państwa interesujący temat, ale rozumiem, że wyszedł on ze strony szacownej Komisji, dlatego chciałbym mieć możliwość dopowiedzenia kilku zdań.

Przewodniczący poseł Aleksander Grad (PO):
Panie ministrze, bardzo proszę, szmer na sali nie jest aż tak duży, żeby to panu przeszkadzało. Jeżeli mogło to panu przeszkadzać, proszę państwa posłów o uwagę.

Podsekretarz stanu w MSP Michał Krupiński:
Ja ze względu na ostrożność procesową ważę każde słowo. Dlatego też chciałbym, żeby każde słowo było zrozumiane.

Przewodniczący poseł Aleksander Grad (PO):
To wszystko się nagrywa, panie ministrze.

Podsekretarz stanu w MSP Michał Krupiński:
Bardzo dobrze, że korzystamy z zapisów z posiedzeń Komisji.

Wracając do tematu, powiem, że ze strony grupy dystrybucyjnej ENEA jest zainteresowanie nabyciem akcji PAK-u. Jak powiedziałem, w przypadku gdyby tym nabyciem zainteresowana była ENEA, stworzenie grupy skonsolidowanej pionowo konsumuje istniejące synergie, daje grupie dystrybucyjnej ENEA nadwyżkę.

Nie chciałbym jednoznacznie mówić na temat tego, czy KGHM w dalszym ciągu jest zainteresowany i jak układają się rozmowy biznesowe pomiędzy KGHM-em a Elektrimem. Chciałbym to pozostawić przedstawicielom Zarządu Elektrimu.

Czy mam się odnieść, panie przewodniczący, do postępów w innych grupach energetycznych?

Przewodniczący poseł Aleksander Grad (PO):
Tak.

Podsekretarz stanu w MSP Michał Krupiński:
Jak powiedziałem, jesteśmy już kilka miesięcy po skonsolidowaniu grup energetycznych. Kolejna grupa – ENEA przygotowuje się do debiutu giełdowego. Wybiera bank inwestycyjny, który będzie ją do tego przygotowywać.

Jak państwo wiedzą, ENEA już kilka lat temu – dokładnie w roku 2005 – była przygotowana do tego debiutu. ENEA skonsolidowana jest z Elektrownią Kozienice. Uważamy, że debiuty wszystkich spółek będą sukcesem. Jest bardzo duże zainteresowanie ze strony inwestorów. My opowiadamy się za ofertą podwyższenia kapitału, nową emisją akcji na podwyższenie kapitału. To będą procentowo może niezbyt duże emisje 10-15% – takie są nasze założenia – natomiast co do wolumenu będą to dość duże emisje. Dlatego też mogę powiedzieć o znacznym zainteresowaniu tymi emisjami Zarządu polskiej Giełdy. Myślę, że polski rynek kapitałowy tego typu ruchów oczekuje.

Chcę powiedzieć, iż ten model ma następujące plusy. Przede wszystkim pozwala na jak najszybsze upublicznienie spółek, w ciągu kilku miesięcy. W przypadku gdyby nastąpiła sprzedaż akcji Skarbu Państwa, ten proces trwałby o wiele dłużej. A myślę, że warto wykorzystać dobrą koniunkturę. Poza tym spółki potrzebują pieniędzy. Skonsolidowane grupy już przedstawiają konkretne plany inwestycyjne. Po sukcesach rządu wynikających z rozwiązania KDT-ów, stworzenia rynku, skonsolidowania grup, firmy zagraniczne inwestują w sektor – dwie elektrownie w Gdańsku, jedna elektrownia na Dolnym Śląsku. Także nasze spółki, które dopiero teraz są w stanie dobrze się finansować realizują konkretne inwestycje.

Zatem opowiadamy się za niedużymi emisjami na początek. Ta sytuacja jest także komfortowa z punktu widzenia Skarbu Państwa, jeżeli – mówimy teoretycznie – chciałby zatrzymać 51 % pakiet akcji. Chodzi o małe pule akcji dla pracowników na podstawie ustawy o akcjach pracowniczych, za której przyjęcie jeszcze raz Komisji dziękujemy. Tak więc Skarb Państwa nawet po niedużej emisji będzie dalej dysponował pakietem około 20% akcji, który może być następnie sprzedawany. Nie przewidujemy na tym etapie zaangażowania inwestora strategicznego, natomiast uważamy, że ten sposób prywatyzacji pozwala na jak najlepszą wycenę firm, wzrost wartości tych firm i na to, że polski sektor energetyczny staje się bardziej wiarygodny dla inwestorów, instytucji finansujących i – co za tym idzie – dla klientów firm energetycznych. Tyle, jeżeli chodzi o grupę ENEA.

Wiemy także, że do debiutu giełdowego w przyszłym roku przygotowuje się Polska Grupa Energetyczna. Uważamy, iż ta Grupa osiągnęła sukces. Jest to najbardziej trudna konsolidacja – niemal 200 podmiotów. Są już pierwsze sukcesy, na przykład, jeśli chodzi o strukturę Grupy. Czy państwo wiedzą, że już został skonsolidowany obrót hurtowy w Grupie? Jest to bardzo ważne z punktu widzenia rozwoju tej Grupy. Są przedstawiane klientom ciekawe oferty – przykładowo, możliwość płatności na jednej fakturze zarówno za energię elektryczną jak i za sygnał głosowy. Są to innowacyjne technologie, których w Europie jeszcze nie stosowano. Jesteśmy zadowoleni z tego Zarządu i uważamy, że proces tworzenia Polskiej Grupy Energetycznej – w przyszłości największej polskiej firmy – przebiega w sposób sprawny i zgodny z naszymi oczekiwaniami.

Jak powiedziałem, jesteśmy po prezentacji strategii i nowej nazwy Grupy Tauron. Ta Grupa, jak państwo wiedzą, składa się z Południowego Koncernu Energetycznego, grup dystrybucyjnych, Enion S.A. w Krakowie, EnergiaPro we Wrocławiu, a także Elektrowni Stalowa Wola. Spółka przedstawiła dzisiaj ambitny plan inwestycyjny: 30 mld zł w ciągu najbliższych 15 lat – 15 mld zł na nowe elektrownie, a także sieci przesyłowe, dystrybucyjne oraz rozwój odnawialnych źródeł energii.

Jeśli chodzi o największe wyzwania dla całości – nielicząc innych problemów, takich jak ZE PAK, który jest dla nas ważny i chcemy go rozwiązać – są to kwestie związane z dostosowaniem do standardów środowiskowych. Państwo wiedzą, że poważne zobowiązania podjęte przez szefów rządów w marcu tego roku w Brukseli, związane z globalnym ociepleniem – program 3 razy 20 plus 10 – powoduje, iż polskie elektrownie będą musiały co roku inwestować około 1,3 mld euro w dostosowanie się do norm środowiskowych. To są potężne kwoty. Z tego więc wynika potrzeba zarówno rozwoju energetyki i wykorzystywania jak najlepszych technologii niskoemisyjnych, a także przygotowania się na inne pomysły Komisji Europejskiej, takie jak wpompowanie CO2 w górotwór, co już niedługo będzie obowiązkowe – według pakietu Andris’a Piebalgs’a.

Uważamy więc, że trzeba stworzyć mechanizmy, które pozwoliłyby na to, aby Polska wykorzystała swoje przewagi komparatywne. W momencie, kiedy jesteśmy posiadaczami ⅔ zasobów węgla kamiennego, to na pewno naszą przewagą komparatywną jest węgiel kamienny. Stąd też nasze dążenie do tego, aby spółki inwestowały w technologie oparte na węglu kamiennym, a także tworzenie odpowiednich koalicji na poziomie Unii Europejskiej z krajami, którym także zależy na rozwoju energetyki opartej na węglu kamiennym.

Tyle z mojej strony. Myślę, że będziemy w stanie odpowiedzieć na państwa szczegółowe pytania.

Przewodniczący poseł Aleksander Grad (PO):
Informuję, że na dzisiejszym posiedzeniu Komisji nie ma przedstawiciela Ministerstwa Gospodarki. Pan minister Piotr Woźniak jest w pełni usprawiedliwiony, bo jest na posiedzeniu Międzynarodowej Agencji Energetycznej. Ponieważ jednak w miniony piątek do obu Ministerstw została skierowana informacja o dzisiejszym posiedzeniu, wyjaśnienie, że zbyt późno dotarła do Ministerstwa Gospodarki i dlatego nie ma nikogo z kierownictwa, jest skandalem. W tej sprawie wystosuję pismo do premiera z prośbą o informację, dlaczego tak się stało, że dzisiaj nikt z kierownictwa Ministerstwa Gospodarki nie pojawił się na posiedzeniu Komisji Skarbu Państwa na omówienie tak ważnych punktów. Jestem ciekaw, czy jest to faktycznie wynik zobowiązań służbowych, czy kampanii wyborczej poszczególnych wiceministrów, którzy kandydują. Uważam, że jest to niepoważne traktowania Komisji Skarbu Państwa, skoro nie ma nikogo z kierownictwa.

Otwieram dyskusję. Jako pierwszy zabierze głos pan poseł Tadeusz Aziewicz.

Poseł Tadeusz Aziewicz (PO):
Chciałbym nawiązać do głosu pana posła, który prosił państwa o przedstawienie informacji na temat ewentualnej fuzji Orlenu i Lotosu. Pytanie – czy rzeczywiście państwo chcą zrobić tę fuzję, a jeśli tak, jak ona ma wyglądać, kto ma dominować po jej zakończeniu, Orlen czy Lotos? Jeżeli Lotos, to jak chcą to państwo zrobić. Jakie będą skutki tej fuzji dla konsumentów?

Pamiętam opracowanie – z czasów, kiedy pełniłem funkcję prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów – które przygotowywaliśmy na zamówienie ówczesnego premiera Leszka Balcerowicza. Porównywaliśmy sytuację w różnych krajach Unii Europejskiej w kontekście koncentracji i ilości realnych graczy na rynkach poszczególnych krajów. Ciekaw jestem, czy państwo analizują sytuacje w ten sposób? Czy mają państwo wiedzę o tym, czy poziom koncentracji się zmienił? Jak to wygląda po sześciu latach?

Mam również pytanie o stocznie. Na skutek aktywności pomorskiego PiS-u, Zarządy stoczni uprawiają politykę. Obaj prezesi stoczni – Stoczni Gdynia S.A. i Stoczni Gdańsk S.A. – kandydują do Sejmu. W związku z tym prywatyzacja, szczególnie stoczni gdańskiej, stała się problemem politycznym, kampanijnym. Z lokalnych mediów można więcej wyczytać na temat poszczególnych inwestorów niż z informacji, którą przedstawił pan minister. Bardzo bym prosił o więcej na temat tego, jakie są relacje pomiędzy Zarządem stoczni a, na przykład, grupą Donbas. W gazecie lokalnej odbywa się dyskusja na temat, który z oferentów ma lepszą ofertę, co w kontekście sztuki prywatyzacji wydaje mi się kuriozalne, ale rozumiem, że jest to właśnie skutek owego zaangażowania politycznego prezesów. Proszę więc o rozwinięcie wątków, jak wygląda proces prywatyzacji, kto z dwóch oferentów stoczni gdańskiej zapewnia pakiet socjalny, a kto nie, bo takie wątki pojawiają się teraz w prasie lokalnej tworząc chaos, który procesowi prywatyzacji nie służy.

Poseł Sylwester Wiśniewski (Samoobrona):
Ja również mam pytanie do przedstawicieli Ministerstwa Skarbu Państwa. Gdzie będzie przyszła siedziba nowych, połączonych spółek? Niefortunna wypowiedź pana premiera w mediach spowodowała istną burzę w płockim środowisku, a wiadomo, że z Płocka pochodzi minister Wojciech Jasiński, który tę informację pana premiera de facto dementował w niedawnym czasie. Politycy kandydujący obecnie w wyborach do parlamentu umieszczają na bilbordach napis „Nie oddamy Orlenu”. Współczuję panu ministrowi Wojciechowi Jasińskiemu w tej sytuacji, bo jest ona bardzo niezręczna dla niego jako lokalnego polityka kandydującego w najbliższych wyborach.

Mnie jako płocczanina zawsze interesowało, co się stanie w dalszej działalności PKN Orlen, bo do dzisiaj nie wiadomo, kto jest właścicielem 20% akcji zdeponowanych w banku nowojorskim i w innych miejscach świata. Ceny w stacjach paliw PKN Orlen – są bardzo wysokie, podczas gdy na innych stacjach ceny są niższe. Moim zdaniem, wynika to z błędnej, złej polityki prowadzonej przez Zarząd obecnego giganta naftowego oraz zakup stacji paliwowych w Niemczech, zakup rafinerii w Czechach, czy Rafinerii Możejki również o tym świadczy. Chciałbym, żeby Komisja Skarbu Państwa pojechała kiedyś do Możejek i zobaczyła jak to naprawdę wygląda. To jest przestarzała rafineria, w którą w niedługim czasie będziemy musieli włożyć potężne środki finansowe, żeby spełniała jakiekolwiek normy. Nie wiem, czy państwo zdają sobie sprawę z tego, że już obowiązuje unijny wymóg, aby zbiorniki były dwupłaszczowe. Dlatego w większości stacje PKN Orlen, nawet w Polsce, są remontowane. Na to są potrzebne niebywałe środki finansowe.

Jako Komisja Skarbu Państwa mieliśmy w planie pracy wizytę w Płocku – wyjazdowe posiedzenie. Zwracam się do państwa z apelem – bo ja, niestety, już nie kandyduję do przyszłego parlamentu – żeby w pracach przyszłego Sejmu doprowadzić do tego, aby to spotkanie się odbyło. Dlaczego?

Płock, jak państwu wiadomo, jest stolicą polskiej chemii. Tak się kiedyś o Płocku mówiło i mam nadzieję, że jeszcze nie stracił tej rangi. Niemniej jednak w Przedsiębiorstwie Eksploatacji Rurociągów Naftowych „Przyjaźń” do tej pory trwa spór zbiorowy pomiędzy władzami spółki PERN „Przyjaźń” a wszystkim związkami zawodowymi dotyczący oderwania rurociągów finalnych przez Ministerstwa Skarbu Państwa i stworzenia nowej formy pod nazwą Operator Logistyczny Paliw Płynnych, z siedzibą w Płocku przy ul. Otolińskiej, chociaż tak naprawdę siedziba znajduje się w Warszawie przy ul. Grzybowskiej, obok Marriotta. Ona raczej tu funkcjonuje, a nie w Płocku.

Pan minister Michał Krupiński powiedział wcześniej, że to są sukcesy. Tak, może i są to sukcesy, ale pozorne, bo wtedy można tworzyć nowe struktury, dawać pracę ludziom związanym z obecną ekipą rządzącą. A tak się dzieje. Nie chciałbym o tym szerzej mówić, ale trzeba wiedzieć, że tak jest.

Bardzo bym prosił członków Komisji, aby w przyszłej, szóstej kadencji parlamentu, takie spotkanie się odbyło, bo ci ludzie na to czekają. Zastępca przewodniczącego Komisji, Jan Wyrowiński, był na spotkaniach ze związkowcami PERN „Przyjaźń”. Ja również byłem. W PKN Orlen sytuacja jest podobna, bardzo napięta. Myślę, że takie spotkanie uspokoiłoby społeczność tego miasta.

W związku z tym punktem porządku dziennego chciałbym powiedzieć o jeszcze jednej sprawie z mojego okręgu wyborczego. Jest więc zrozumiałe, że chciałbym to poruszyć. Chodzi o Zakłady Mięsne S.A. w Płocku.

Są to ostatnie zakłady mięsne, których stuprocentowym właścicielem jest Skarb Państwa. W dniu dzisiejszym są tam pan minister Paweł Piotrowski, pani poseł Julia Pitera, przedstawiciele różnych ugrupowań politycznych. W czym rzecz?

Opisali państwo, że przez Krajową Spółkę Cukrową S.A. zostanie udzielona pożyczka w wysokości 13 mln zł. Niestety, z tej obietnicy nic wyszło. Zakłady Mięsne w Płocku mają pozwolenie na produkcję do końca listopada br. Może dojść do tego, że z końcem tego roku zostanie zamknięty ostatni zakład Skarbu Państwa, gdzie produkuje się mięso, gdyż Unia Europejska nie wyrazi zgody na dalszą działalność, a obiecane środki finansowe na pomoc nie zostaną dostarczone. Wiem, że włącza się w to Agencja Rozwoju Przemysłu, która ma udzielić poręczenia finansowego, ale przecież nie chodzi o same zakłady mięsne. Wiadomo, że ten zakład jest położony na kilku hektarach w centrum miasta, a do tego ma sieć ponad stu sklepów, które mają znacznie większą wartość niż kwota 6,5 mln zł, na którą został wyceniony zakład. Prosiłbym o ustosunkowanie się do sytuacji dotyczącej PKN Orlen i Zakładów Mięsnych w Płocku.

Poseł Małgorzata Ostrowska (SLD):
Mam do panów ministrów pytania w kilku sprawach, ale przede wszystkim interesują mnie stocznie. Jest to problem, który rozpatrujemy nie po raz pierwszy.

Mam przed sobą dzisiejszy „Puls Biznesu”, w którym, panie ministrze, wyczytałam na ten temat więcej niż nam pan przedstawił. Posłużę się tym artykułem i zapytam, jak pan skomentuje następującą informację, że zgodnie z memorandum do 16 października firma, która kupi prawa poboru, powinna objąć emisje. Co się z tym dzieje? Potencjalny inwestor, który jest tu wymieniony – czyli Donbas – twierdzi, że przedłużenie terminu można ocenić jako działanie na szkodę tego procesu. Z drugiej strony mówi się, że najlepszy pakiet socjalny ma Donbas. Jeśli chodzi o innych graczy, są wymienione jeszcze dwie inne firmy. Jest o nich trochę informacji, ale nie mówi się o pakiecie socjalnym.

Podczas gdy oficjalnie państwo nabierają wody w usta i nic nie chcą powiedzieć o potencjalnych inwestorach, to wycieki z Ministerstwa Finansów – bo taki wniosek jednoznacznie można wysnuć – służą procesowi wyboru inwestora. Wiemy wszystko. Wiemy, że ofertę złożył pan Przemysław Sztuczkowski – chodzi o firmę Złomrex. Dowiadujemy się z gazet też o innych oferentach, a pan udaje, że nic nie wie i traktuje nas jak dzieciaki, które nie umieją czytać. Jest to trochę niepoważne. Proszę, żeby pan powiedział konkretnie, jak to dzisiaj wygląda w kalendarzu, zgodnie z założeniami, bo na Wybrzeżu mamy z tym problem. Obojętne, czy to prawica, czy lewica, sprawa stoczni zaczyna być pierwszym tematem politycznym. W poniedziałek, pan poseł Tadeusz Aziewicz, ja i pan Janusz Korwin-Mikke, idziemy pod „Trzy Krzyże”, czyli pod Pomnik Poległych Stoczniowców, dyskutować o przyszłości przemysłu stoczniowego. Myślę więc, że uprawnione jest pytanie, jak prowadzić dyskusje wyborcze, żeby nie przeszkadzać procesowi, na który czekają obie stocznie. Z tego wynika, że my się czujemy chyba bardziej odpowiedzialni niż pan, panie ministrze. W związku z tym gorąca prośba o to, żeby się szerzej ustosunkować do problemu, choćby po to, żeby nie zrobić krzywdy temu, co się dziać powinno. Takie zdawkowe potraktowanie sprawy nas nie zadowala. Jeśli pan nie przeczytał gazety, chętnie panu poczytam, bo dziennikarka wie więcej niż Minister Skarbu Państwa. To pierwsza kwestia.

Druga kwestia, do której chciałbym się odnieść, również dotyczy Wybrzeża i wyborów, bo – niestety – jesteśmy w takim okresie. Chodzi o wspomnianą już przez pana posła Sylwestra Wiśniewskiego chęć fuzji Lotosu i Orlenu.

Jakoś tak się dziwnie dzieje od lat, że każdy prezes, który przyjdzie do Orlenu – bez względu na to, czy to jest prawica, czy lewica – jak tylko się ogarnie, usiądzie przy biurku, to pierwszą sprawą, o której myśli, jest to, jak powiększyć Orlen i przyłączyć do niego Lotos. Taki był prezes Zbigniew Wróbel. Prezesowi Igorowi Chalupcowi chodziło to po głowie, a następny prezes myśli o tym samym – nie mówiąc już o poprzednich prezesach, którzy byli w czasach wcześniejszych rządów.

Rozumiem ideę obrony majątku Skarbu Państwa. Przedstawiciele Orlenu przez wszystkie lata mówią tak – kiedy włączymy Lotos do Orlenu, to podwyższymy swój udział jako właściciel wśród akcjonariuszy. Oczywiście ułamkowy, nic nieznaczący, ale to nieistotne. Pojawiła się więc inna koncepcja – wniesiemy trochę udziałów Orlenu do Lotosu, gdzie Skarb Pastwa ma ich więcej i to będzie silniejsza pozycja. Można takie zabawy ćwiczyć, powstaje jednak pytanie, co z nich wynika. Czy faktycznie pomaga to konkurencyjności? Z tego, co pamiętam z opracowań – i to nie takich starych, panie pośle Aziewicz, ale sprzed roku i sprzed dwóch-trzech lat – z analizy rynku europejskiego i krajowego jednoznacznie wynikało, że należy pozostawić dwa ośrodki, żeby zachować wszystkie współczynniki koncentracji. I dlatego, między innymi, przyjęto strategię, żeby pozostawić dwa ośrodki w Polsce. Co się zmieniło od tego czasu? My chyba o tym nie wiemy. Rzucono pod publikę kilka pomysłów, które zaczynają żyć własnym życiem. A to zapytają jednego prezesa, co o tym sądzi, a to drugiego i jeszcze kogoś i każdy mówi swoje, a nie ma jednoznacznego stanowiska Ministra Skarbu Państwa, który by powiedział – tak odstępujemy od programu rządowego, dokonujemy korekty, zmiany, bo mamy nową koncepcję. Ja tego nigdy nie słyszałam. Jeżeli więc tak nie jest, proszę, niech pan to zdementuje, żeby uciąć dywagacje na ten temat, bo to nie służy ani firmie płockiej, ani gdańskiej, bo i tu i tu jest ferment. Natomiast teraz wszyscy gracze wewnątrzfirmowi wykorzystują czas wyborów i wyciągają różnego rodzaju deklaracje od każdej partii politycznej. To może być groźne i przeszkadzać w dalszym rozwoju obu firm, a przecież nie o to chodzi. Warto, żeby pan również do tego dodał kilka zdań komentarza.

Przepraszam, ale wrócę jeszcze na chwile do sprawy stoczni i prezesów uprawiających politykę. Już przeżyliśmy kandydowanie pana Andrzeja Jaworskiego w wyborach samorządowych. Wtedy mieliśmy listę inwestorów, a ile było kontraktów podpisanych. W każdym wydaniu lokalnej gazety same sukcesy prezesa Andrzeja Jaworskiego i to, co się w stoczni dzieje. Jeżeli teraz ma być to samo, mają być ludzie karmieni takimi nieodpowiedzialnymi informacjami, to pan powinien „dać po łapach” prezesowi, żeby tego nie czynił i uprzedzić, żeby nie robił krzywdy firmie, za którą odpowiada, a która jest własnością Skarbu Państwa – i to z takim trudem wyprowadzana przez lata, o czym się zapomina. A dziś beztrosko wprowadza się kolejny ferment. Każda koncepcja ma swoich zwolenników i przeciwników.

Czy państwo udzielili urlopu panom prezesom na czas kandydowania do parlamentu? Chciałbym to wiedzieć. Czy państwo przypilnowali, żeby nie było nawet cienia podejrzeń o to, że prezesi wykorzystują środki firmy na reklamy wyborcze. Pytam, bo lud różnie mówi. Ale ja nie chcę powtarzać plotek, tylko oczekuję informacji od pana, który nadzoruje te firmy. Proszę nam te kwestie wyjaśnić.

Mam jeszcze jedno pytanie. Dotyczy ono DALMOR-u. DALMOR z siedzibą w Gdyni – również Wybrzeże. Tak się składa, że okres jest wyborczy, więc pytamy o firmy ze swoich okręgów wyborczych. Jednak Gdynia nie jest w moim okręgu wyborczym. Niech pan będzie spokojny – pytam z zupełnie innych powodów.

Rozumiem, że przyjęto nową strategię i że teraz firma już nie będzie się zajmować działalnością połowową, tylko będzie spółką deweloperską z racji tego, że ma do zagospodarowania najlepsze tereny w Gdyni. Jest szansa na to, że dobrze wykorzystane, zagospodarowane, przyniosą wielkie profity Skarbowi Państwa.

Proszę powiedzieć szerzej, na czym ta działalność deweloperska ma polegać. Czy to ma być tylko krótka działalność polegająca na sprzedaży gruntu innym deweloperom, czy to ma być stałe zarządzanie? Czy chodzi o dłuższy żywot firmy, czy jednorazową transakcję dla wskazanych osób?

Poseł Zygmunt Wrzodak (niez.):
Chciałbym kontynuować temat dotyczący Orlenu i uzupełnić wypowiedź pana posła Sylwestra Wiśniewskiego. W związku z tym pytam, dlaczego w ciągu dwóch lat nie zrobiono porządku z importem ropy naftowej, żeby była bezpośrednio zamawiana i kupowana przez Orlen. Po co jest pośrednik, spółka, która nie płaci podatku w Polsce, tylko na Cyprze? Na tym szkodliwym dla Polski działaniu w 2005 r. obecna ekipa rządowa robiła sobie dobrą kampanię wyborczą, ale nie zrobiono nic, żeby zaopatrywać się w ropę bez udziału pośredników.

Czy przedstawiciel Ministerstwa Skarbu Państwa powie, po co kupiono ten złom w Możejkach za niemal 6 mld zł? To jest skandal nad skandale. Kiedy zajmie się tym CBA i Prokuratura, żeby wyśnić całą procedurę prywatyzacyjną, kto za tę prywatyzację ponosi odpowiedzialność i która kancelaria prawna w Londynie, z kim powiązana, zbiła kokosy na zakupie rafinerii w Możejkach? To, co zrobiono, to nieprawdopodobny skandal.

Gdyby pan minister wyszedł na ulicę i zapytał przechodniów, czy benzyna jest tania, to każdy mu powie, że jest droga. Ludzie kupując paliwo na stacjach paliw biorą po 10-15 litrów albo za 20-30 zł, bo nie mają za co kupować. Te ceny uderzają w gospodarkę i w ludzi.

Dlaczego benzyna jest tak droga? Pytam współwłaścicieli PKN Orlen. Dlaczego w tej firmie są tak potężne koszty stałe? Dlaczego tak niebotycznie wyśrubowuje się dywidendę? Oczywiście dywidenda powinna być, ale nie w wysokości 5-6 mld zł i żeby ogromne profity z tego tytułu miał Bank of New York, mniejsze Skarb Państwa i indywidualni akcjonariusze, bo pseudobiznes, jakim był zakup Rafinerii Możejki i śrubowanie dywidendy, odbywa się kosztem polskiego kierowcy – my wszyscy do tego dokładamy, oprócz premiera który nie ma prawa jazdy. A ludzie pytają na spotkaniach – panie, co wy robicie, to prawica rządzi? Wszystko niebotycznie drożeje.

Dlaczego paliwo sprowadza pośrednik? Dlaczego koszty stałe są tak potężne? Dlaczego dywidenda jest tak wysoka? Po co kupiono Rafinerię Możejki i kto za to odpowiada?

Czy rząd wyjaśni – oczywiście będą się państwo zasłaniać tajemnicą państwową – na jakich warunkach PKO BP, a także Bank Gospodarki Krajowej, udzielił kredytu na rzecz Petrolinvestu, dla pana Ryszarda Krazuego, w kwocie 300 mln zł? Czy to nie przypadek, że Kancelaria Radców Prawnych i Adwokatów Głuchowski Jedliński Rodziewicz Zwara i Partnerzy – jest to kancelaria, która obsługuje pana Krauzego – wydelegowała pana dr Marka Głuchowskiego na p.o. prezesa Zarządu PKO BP, gdzie bez mała rok funkcjonował? Podejrzewam, że tylko po to, aby móc udzielać intratnych kredytów dla pana Ryszarda Krauzego. Dlaczego spółka zależna od przedsiębiorstwa Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo S.A. zakupiła za 54 mln zł, na rzecz Petrolinvestu – do Kazachstanu – wiertła sprowadzane bodajże z Alaski? Zatem państwowa spółka robi prezenty na rzecz prywatnego biznesu związanego z panem Ryszardem Krauze. Teraz wszyscy Polacy wiedzą – tak podawane jest w mediach i lansowane w klipach wyborczych – że obecny rząd ściga pana Krauzego, a on udaje, że jest ścigany, a okazuje się, że są robione nieprawdopodobne biznesy między rządem – spółkami Skarbu Państwa – a panem Krauze.

Panie ministrze, kolejne pytanie. Proszę powiedzieć, dlaczego w ciągu dwóch lat – ten temat powinien wracać, należy pytać o sprawę PZU – ten rząd nie złożył wniosku o unieważnienie prywatyzacji. Jest raport Komisji Śledczej. Są opracowane analizy prawne, które świadczą o tym, że doszło do prywatyzacji z naruszeniem prawa. Jest kwalifikacja do unieważnienia prywatyzacji. Czego się boicie?

Następna sprawa. Usłyszałem, że pan minister Wojciech Jasiński zapowiada kontrolę niektórych prywatyzacji przeprowadzonych za rządów AWS i SLD. I bardzo dobrze. Cieszę się. Nareszcie! Wspomniał, że szczególnie przyjrzymy się TP S.A. Bardzo dobrze! Podpowiem, żeby pan dokładnie sprawdził nowelizację ustawy o łączności, która w ciągu jednej nocy została zmieniona, bo prywatyzacja była już zrobiona, a ustawa o łączności zabraniała prywatyzacji TP S.A. Pani poseł chyba to pamięta. W ciągu jednej nocy zmieniono tę ustawę w skandaliczny sposób, za zgodą pewnych wpływowych posłów z tak zwanej partii TP S.A. Nie będę wymieniać, kto wchodził w jej skład, ale są to bardzo interesujące nazwiska. Proszę o przyjrzenie się tym nazwiskom, tylko proszę nie ruszać premiera i marszałka Sejmu, żebyśmy dobrze zakończyli tę kadencję. W trzeciej transzy akcji TP S.A. serii C, Skarb Państwa stracił 7 mld zł. Są na to dokumenty w Ministerstwie Skarbu Państwa. Z dobrej woli podpowiadam, żebyście to sprawdzili.

Na zakończenie chciałbym jeszcze zapytać o sprawę Spółki Ursus S.A., której właścicielem jest Bumar. Jakiś pan od pana Ireneusza Dąbrowskiego został prezesem Bumaru. Straty są niesamowite. Firma pod tym kierownictwem pociągnie jeszcze rok, czy pół roku i trzeba będzie ogłosić upadłość. Ale pozbywają się teraz niektórych spółek. Prawda, czy nie? Zbyli Spółkę Ursus. Muszę powiedzieć, że od pięciu lat już nie jestem tam przewodniczącym. Jestem zwykłym członkiem Solidarności. Przed prywatyzacją zawieźli moich kolegów z Solidarności na tydzień do Niemiec. Wrócili i nie chcą się ze mną kontaktować. Nie mam od kogo uzyskać dobrych informacji. W związku z tym chciałbym spytać, czy cały proces prywatyzacji był prawidłowy i zgodny z ustawą o przedsiębiorstwach państwowych. Czy ta prywatyzacja gwarantuje na przyszłość rozwój tej spółki? Pytam, bo w ciągu ostatnich dwóch lat firma zaczęła przynosić straty. Remont dachu pięciohektarowej hali kosztował 10 mln zł, a nikt nawet nie słyszał o takim remoncie – 10 mln zł gdzieś wyciekło. Prokuratura niewiele w tej sprawie robi. Coś nieprawdopodobnego. Spółka ma akurat 10 mln zł straty. Jeszcze w latach 2001, 2002 i 2003 przynosiła dobre zyski. Koszty stałe były niskie. Spółka świetnie funkcjonowała. Nagle, w ciągu tych dwóch lat coś się stało i spółka przynosi straty. Czy to nie jest celowe, żeby przykryć wyprowadzanie pieniędzy z tej spółki poprzez nieudolną prywatyzację z udziałem Turków, którzy ogłaszają, że zajmują piąte miejsce na świecie. Zupełny obłęd. Ja bym ich umieścił w drugiej dziesiątce. Technologię mają starszą, aniżeli w tej fabryce.

Proszę o wyjaśnienie wszystkich kwestii, które poruszyłem. Myślę, że taka sytuacja, przy niejasnej polityce Ministra Skarbu Państwa, musi być na bieżąco wyjaśniana.

Poseł Jan Bury (PSL):
Krótko oświadczę, że jestem przeciwnikiem jakichkolwiek decyzji prywatyzacyjnych oraz zmian w zarządach i radach nadzorczych w okresie kampanii wyborczej, bo noszą one znamiona decyzji politycznych. Jeśli ministrowi nie udało się przeprowadzić żadnej prywatyzacji przez 2 lata, to tym bardziej nie powinien robić niczego przez 2 miesiące, łącznie ze zmianami kadrowymi w zarządach spółek i radach nadzorczych, bo naprawdę ma to znamiona politycznego załatwiania partyjnych interesów, czy wymiatania szufladek biurka z różnych obietnic, które się kiedyś składało.

Na tym tle chcę kontynuować temat, który podniósł pan poseł Zygmunt Wrzodak. Może jemu jest niezręcznie o tym mówić, bo był tam związkowcem, ale ja uważam, że to jest skandalem. Nie ma lepiej rozpoznawalnego rolniczego znaku firmowego w Polsce niż marka Ursus. Może pan minister zna lepszy znak, wtedy pochylę czoło. Ta marka zarówno w Polsce jak i na rynkach europejskich była dobrze znana. Okazuje się, że tę markę, niespełna miesiąc temu, firma Bumar – która, jak rozumiem, ma swojego właściciela – sprzedała firmie tureckiej.

Panie ministrze, kilka lat temu, na Podlasiu, Turek chciał budować wielki aquapark. Nie wybudował, a zostały po nim tylko afery i skandale. Nie znam w Polsce ani jednego ciągnika pochodzenia tureckiego, który jest znaną, rozpoznawalną marką. Może jakieś tureckie ciągniki jeżdżą po polskich polach, ale mnie one nie są znane. A wiem, że oferty na zakup Ursusa składały różne firmy, w tym polskie, które na rynku rolniczym funkcjonują od lat.

Muszę powiedzieć, że nie rozumiem decyzji Bumaru, który sprzedał taką firmę i markę. Jest to ważne dlatego, że może minister nie ma świadomości, że sprzedając Spółkę Ursus przy okazji sprzedano też około 200 ha terenów w granicach Warszawy. Myślę, że to jest bardzo istotne. Proszę o wyjaśnienie, dlaczego to sprzedano i nie dano szansy polskim inwestorom wiedząc, że w najbliższych siedmiu latach są środki na rozwój przedsiębiorstw, firm. Są możliwości, żeby firmy funkcjonujące w Polsce otrzymały zastrzyk finansowy na rozwój z funduszy strukturalnych Unii Europejskiej. Czy te środki mają brać Turcy, jako formy funkcjonujące w Polsce, a nie mogą to być firmy polskie, z polskim kapitałem? Zawsze wierzyłem w to, że Prawo i Sprawiedliwość jest partią, która będzie wspierać polski, narodowy kapitał. Jednak tym razem, jak widać, turecki jest bardziej miły i sympatyczny.

Przewodniczący poseł Aleksander Grad (PO):
Ja również mam kilka pytań. Rozpocznę także od przemysłu stoczniowego – w takiej kolejności, jak napisał pan w swoim materiale informacyjnym.

Panie ministrze, myślę, że będę wyrazicielem opinii wszystkich członków Komisji, kiedy zaapeluję do pana, aby pan zabronił prezesom stoczni wypowiadania się na temat procesów prywatyzacyjnych, wszystkich spraw związanych z restrukturyzacją tych stoczni i tego, co dotyczy kontaktów i załatwiania spraw Komisji Europejskiej. Oni w jawny sposób działają na szkodę spółki. Pan jako właściciel, poprzez Agencję Rozwoju Przemysłu, powinien na to zareagować. Wyobrażam sobie, ile na ten temat jest w mediach lokalnych, bo w mediach krajowych właściwie co drugi dzień pojawiają się informacje, spekulacje, oficjalne wypowiedzi obu prezesów, z których wynika, co się wydarzy dnia następnego. A ja rozumiem, że proces prywatyzacji polega na tym, że jest pewien czas, kiedy o tym w ogóle się nie mówi. Dlaczego pan to toleruje? Przecież z tego, co pan dzisiaj powiedział, wyraźnie wynika, że nie ma najmniejszych szans na to, aby 16 października dokonać objęcia nowej emisji, bo w tej sprawie, wewnątrz spółki jeszcze nic, tak naprawdę, się nie wydarzyło. Co więcej – to pytanie do pana – czy jest prawdą, że Minister Skarbu Państwa zamierza zmienić pierwotną uchwałę o nowej emisji, która byłaby bardziej elastyczna i spełniała wymogi. A wiemy, że Komisja Europejska zakwestionowała taką formę dokonania tej prywatyzacji. Skąd ten 16 października, o którym pan prezes Andrzej Jaworski mówi, że tego dnia nastąpi wejście nowego inwestora? Czy tu nie dochodzi do takiej sytuacji, że za chwilę okaże się, iż jeden z inwestorów, który ma dzisiaj prawo do objęcia nowej emisji, do swoich 5%, wykupi od Gdyni prawo w nowej emisji – która jako właściciel ma prawo objęcia chyba 13% – będzie mieć ponad 20% i zablokuje wszelkie procesy, bo będzie musiał wyrażać zgodę na to, co się będzie dalej w stoczni działo. Pytam więc, kto pilnuje interesu stoczni. Według mnie, na pewno nie obecny prezes. Dlaczego więc Minister Skarbu Państwa na to nie reaguje? Oczekujemy od pana ministra, aby w formie komunikatów, które bardzo często wychodzą z Ministerstwa Skarbu Państwa, zabronił prezesom wypowiadania się w tych kwestiach, jeżeli faktycznie mają państwo na sercu dobro tych stoczni.

W naszej dokumentacji mamy pismo – Minister Gospodarki swego czasu do nas napisał – że odbiera wszelkie prawa Zarządowi Stoczni Gdańsk do prowadzenia tych procesów. Z uwagi na dwutorowość korespondencji z Komisją Europejską, dwutorowość podejmowania decyzji, przeniósł to na Agencję Rozwoju Przemysłu. Mamy to w oficjalnych dokumentach. Czy tak to będzie wyglądać, czy w dalszym ciągu będzie to obszar kampanii wyborczej – jak słyszę, a co mnie zmroziło – debaty na temat przyszłości tej stoczni pod pomnikiem. A rozumiem, że prezes weźmie w tym udział. Panie ministrze, jaka będzie na to reakcja, bo to naprawdę jest skandal. Świat tego nie widział, żeby w taki sposób prowadzić firmę.

Według mnie, z tego, co pan minister mówił, wynika, że do końca roku trudno będzie zamknąć procesy prywatyzacyjne w tych stoczniach. Jest zobowiązanie w Komisji, że miało to być w październiku. Rozumiem, że dzisiaj jest oficjalna zgoda na wydłużenie tego procesu. Jeżeli tak, prosilibyśmy o informację, do kiedy Komisja Europejska oczekuje zakończenia procesów prywatyzacyjnych.

Następna sprawa dotyczy KGHM-u. Ten punkt porządku dziennego został wprowadzony z dwóch powodów. Jeżeli bowiem czytamy wypowiedź Ministra Skarbu Państwa, który mówi, że Zarząd KGHM-u powinien nawet przepłacić odkupując akcje PAK-u, a na to nie ma żadnej reakcji premiera czy ministra konstytucyjnego Skarbu Państwa...

Podsekretarz stanu w MSP Michał Krupiński:
Panie przewodniczący, pan minister Dawid Jackiewicz zdementował to oficjalnie na stronie internetowej Ministerstwa Skarbu Państwa. On został po prostu źle zacytowany.

Przewodniczący poseł Aleksander Grad (PO):
Ale ja taką wypowiedź przeczytałem. Nie sądzę – a wiem, kto to napisał i w jakiej gazecie – żeby ta wypowiedź nie padła. Od wielu miesięcy jest to pewna cecha Ministra Skarbu Państwa, który w trybie administracyjnym próbuje załatwić niektóre sprawy dotyczące firm, konsolidacji, czy przejmowania przez firmy, nad którymi ma kontrolę Skarb Państwa, innych firm. Ja to tak traktuję. Jest jakiś nacisk ze strony Ministra Skarbu Państwa – macie to kupić, możecie nawet przepłacić. To jest niepokojące.

Oczywiście wymyślany jest efekt synergii, że kiedy KGHM wejdzie w PAK, bo tam też ma być budowana elektrownia. Przypomnę, że w Telewizji Familijnej też ktoś wymyślał efekty synergii, jeśli zainwestuje, a później był z tego wielki dramat. Tu chodzi o informację, czy zamierzają państwo w najbliższym czasie podjąć jeszcze jakieś decyzje, bo to jest ważne. Jakie są intencje, usłyszeliśmy.

Jest tu z nami pan prezes KGHM-u. Panie prezesie, czy jest pan gotów przesłać Komisji Skarbu Państwa wykaz wszelkich umów sponsorskich, promocyjnych, które KGHM zawarł w okresie od trzech miesięcy przed wyborami do dzisiaj i do wyborów. Jeśli chodzi o zorganizowanie koncertu w Chicago, to przypadek, że tak się stało, że był pan prezydent i że widać tam było nie KGHM, tylko polityków. Jestem jednak przekonany, że gdyby to zrobił prezes czy minister z innej opcji politycznej i mieliby to państwo skomentować, byłaby szaleńcza awantura z posądzeniem o marnotrawstwo pieniędzy.

Chcę powiedzieć – jest to informacja dla członków Komisji Skarbu Państwa – że wystąpiłem do ministra Zbigniewa Ziobro z wnioskiem o wszczęcie postępowania w tej sprawie, żeby wyjaśnił jako prokurator generalny, czy nie dochodzi w tym zakresie do finansowania kampanii wyborczej niezgodnie z ustawą, i czy to nie jest działanie na szkodę spółki. Oczywiście bez przesądzania, czy tak jest, ale uważam, że w takiej sprawie powinna być reakcja ze strony Ministra Sprawiedliwości.

Następna sprawa dotyczy ewentualnej fuzji Lotosu i Orlenu. Chciałbym zapytać o to, jak Orlen dzisiaj sobie radzi w Unipetrolu. Jak funkcjonuje tamta spółka i czy państwo w pełni kontrolują stronę kosztową tej spółki? Sprawą fuzji Lotos – Orlen jesteśmy już zmęczeni. Ze strony Platformy Obywatelskiej nie ma zgody na taką fuzję. Myślę, że cała opozycja jednym głosem mówi, że nie ma na to zgody. W związku z tym nie ma sensu psuć krwi komukolwiek. Dziwię się, że państwo w to wchodzą, bo czego byście nie mówili, to gdzieś ta zła krew się pojawia – albo w Płocku, albo na Wybrzeżu. To nie ma sensu.

Chciałbym też zapytać o Rafinerię Trzebinia S.A. Komisja Skarbu Państwa otrzymała oficjalne stanowisko wszystkich związkowców, ale dociera to do nas również ze strony Zarządu, że dzisiaj Orlen w sposób świadomy chce doprowadzić do upadku tej spółki. Jest to napisane czarno na białym – mogę zacytować. Spółka, która nie tak dawno zainwestowała tam ogromne pieniądze.

Pytanie jest następujące. Czy to jest prawda i co w tej chwili robi Minister Skarbu Państwa, aby temu przeciwdziałać? Bo jeżeli tak jest faktycznie, że chodzi o to, aby ta rafineria upadła, a funkcjonowała tylko wokół nowej instalacji, która była tam zbudowana dla produkcji biodiesla, to jest to wielki skandal, bo w tej rafinerii w ostatnich dwóch latach poczyniono ogromne inwestycje. Chciałbym się dowiedzieć, jaka jest polityka. Czy w najbliższym czasie może się coś wydarzyć w tej spółce?

Następna sprawa dotyczy Wielkiej Syntezy Chemicznej. Panie ministrze, pobił pan rekord świata, bo po raz kolejny w informacji Ministerstwa Skarbu Państwa dla nas zostało napisane, że zostanie podjęta decyzja o likwidacji Nafty Polskiej S.A. Otrzymaliśmy najpierw informację, że likwidacja jest już podjęta, że będzie to zlikwidowane, potem, że jest już w trakcie, a teraz ponownie że zostanie podjęta decyzja o likwidacji Nafty Polskiej. To jak to jest? Czy my byliśmy oszukiwani przez ten rok? My byliśmy przekonani, że proces likwidacji postępuje, że państwo są już dawno po decyzji. Czy Nafta Polska ma pozostać, nie być likwidowana? Czy jest zmiana strategii, polityki?

Czy dzisiaj jest taka sytuacja? Kilka zdań na temat zakładów w Tarnowie, ale dotyczy to też Puław. Wymienili państwo prezesa, bo chciał kupić jakąś spółkę w Holandii. Prezes został odwołany, ale działania, żeby tę spółkę kupić, nadal trwają. A pan minister mówił, że to skandal, że my jako właściciel nie wiemy, że on chciał kupić spółkę. Prezes odwołany, a przygotowania trwają. Nie wiem, czy to była dobra, czy zła decyzja. Dobrze, żebyśmy się o tym dowiedzieli.

W Tarnowie – docierają do nas głosy ze strony Zarządu – działają „na gębę”. Przepraszam za to określenie. To znaczy, że trwają wszystkie działania zmierzające do podniesienia kapitału w spółce i wejścia z nią na giełdę, natomiast w sensie formalnym nie ma żadnego oficjalnego dokumentu od właściciela, pomimo że prezes Nafty Polskiej S.A. jest zarazem szefem Rady Nadzorczej. I podawane są też terminy. Zatem, czy w listopadzie nastąpi wejście tej spółki na giełdę? Jeśli nie, to kiedy.

Wspominał pan, panie ministrze, o PGNiG. Mam pytanie do Ministra Gospodarki, ale może pan, panie ministrze, będzie znał na nie odpowiedź. Czy będzie zawarta umowa na dostawę gazu skroplonego do gazoportu? Taka jest sekwencja czasowa – mamy do końca roku umowę, podejmujemy decyzję o budowie, budujemy do roku 2011, a w roku 2012 są już dostawy gazu. Czy ta umowa będzie w najbliższych dniach, tygodniach, zawarta? Pytam o to dlatego, że – jeśli się nie mylę – w dzisiejszej „Rzeczpospolitej” przeczytaliśmy, że PGNiG samo zbuduje gazoport i nie będzie wchodzić w żadne przedsięwzięcia kapitałowe z tymi, którzy potencjalnie mogliby zagwarantować dostawy skroplonego gazu. Nie ma potrzeby tłumaczyć, że jeżeli taka jest polityka, to zawarcie umowy będzie dużo trudniejsze. Powstaje więc pytanie, czy do końca roku te umowy zostaną zawarte.

Jeszcze jedno pytanie. Myślę, że Komisja Skarbu Państwa chyba nie do końca zdawała sobie sprawę z tego – dowiedzieliśmy się o tym niedawno – że państwo anulowali sporo umów leasingowych pomiędzy PGNiG a GAZ-SYSTEM-em wracając z częścią sieci gazowej do PGNiG. Myślę, że to wymaga w przyszłości odrębnej dyskusji. I nasi następcy będą o tym dyskutować. Jeżeli jednak ktokolwiek myślał, że my stosując zasadę dostępu do sieci stron trzecich będziemy mogli mieć elementarną konkurencję na rynku gazu, to się myli. Wspominał pan o tym, że GAZ-SYSTEM uzyskał dywidendę rzeczową. Chciałbym usłyszeć trochę informacji na temat zmian umów leasingowych pomiędzy PGNiG a GAZ-SYSTEM-em.

Poseł Ryszard Zbrzyzny (SLD):
Chciałbym wrócić do problemu PAK-u, który obaj panowie ministrowie podnosili. Najpierw pan minister Paweł Szałamacha mówił, że – cytuję – „PAK jest istotnym problemem, z którym się borykamy”, a później pan minister Michał Krupiński powiedział, że chcemy rozwiązać problem PAK-u. Oczywiście pan minister rozwinął nieco bardziej wątek, dlaczego chcemy rozwiązać problem PAK-u.

Zgadzam się ze stwierdzeniem, że to była wadliwa prywatyzacja. Jest to prywatyzacja z okresu radosnej twórczości pana ministra Emila Wąsacza, z roku 1999. To jest kopia prywatyzacji PZU S.A. Zastosowane były te same zasady – pakiet mniejszościowy a praktycznie pełen wpływ na zarządzanie spółkami. A są to spółki bardzo ważne i bardzo wartościowe dla polskiej gospodarki, także w wymiarze finansowym.

Z problemem PAK-u wiążą się także problemy dwóch kopalni węgla brunatnego, które zostały jednoosobowymi spółkami Skarbu Państwa. Rozumiałbym tę prywatyzację, gdyby objęła ona cały ten konglomerat przemysłowy – zasoby surowcowe plus produkcja energii elektrycznej. To miałoby sens. Ale te dwie spółki – Kopalnie Węgla Brunatnego Konin i Adamów – pozostały „na lodzie”. One do dzisiaj są jednoosobowymi spółkami Skarbu Państwa. Ten stan trwa już od wielu lat.

Przypominam sobie – zapewne członkowie Komisji Skarbu Państwa także – dramatyczną informację sprzed paru miesięcy jednego z prezesów tych kopalń, że jeżeli w tym roku nie zainwestuje 0,5-1 mld zł na odkrywkę nowych złóż węgla brunatnego, to za 2 lata nie będzie w stanie dostarczyć surowca dla elektrowni PAK-u. Nie wiem, jak jest dzisiaj, czy te inwestycje rzeczywiście rozpoczęto. Tam były problemy natury finansowej, bo kopalnie nie były w stanie samodzielnie przeprowadzić tych inwestycji, a także problemy natury formalnoprawnej dotyczące terenów. Chciałbym więc usłyszeć z ust panów ministrów informację, jak i czy w ogóle, rozwiązano problem nowych inwestycji w kopalniach węgla brunatnego, które tak właściwie są naturalnym zasobem surowcowym dla PAK-u. Jeżeli te kopalnie nie będą w porę udostępniać, nowych partii złoża, to PAK będzie napędzany chyba powietrzem, bo nieopłacalne jest przecież ściągnie węgla brunatnego z innych odkrywek. To jest problem zasadniczy, który w zasadzie komplikuje uporządkowanie przyszłości PAK-u.

Natomiast nie zgadzam się ze stwierdzeniami, że KGHM – obojętne, czy pierwszy, drugi, czy trzeci konsument energii elektrycznej na rynku polskim – powinien zainwestować w tę tak zwaną perspektywiczną branżę, jak się wypowiadał pan minister Dawid Jackiewicz, bo jest to w jego interesie.

Oprę się na własnym doświadczeniu. Jestem górnikiem. U nas jest taka tradycja górnicza, że się spotykamy i pijemy piwo. Czy to oznacza, że jeśli bardzo lubimy piwo, to musimy kupować browar? Uważam, że nie. Nie ma takiej potrzeby ani obowiązku. Na rynku jest tylu producentów, że możemy swobodnie wybierać. Przenosząc to na problem zaopatrzenia w energię elektryczną powiem, że przecież mamy teraz swobodę wyboru dostawcy. A więc nie kupujmy czegoś, co dzisiaj jest nam niepotrzebne i co będzie stwarzać ogromne problemy w przyszłości.

Trzymając się tego wątku powiem jeszcze, że KGHM jest znaczącym płatnikiem z tytułu ubezpieczenia majątkowego, osobowego, itd. Czy to oznacza, że ma kupić PZU? A być może byłaby to lepsza inwestycja, tym bardziej, że PZU stanowi dzisiaj podobny problem. Według mnie, jest to bomba z opóźnionym zapłonem. To jest bomba, która za chwilę wybuchnie. Jak widzę, EUREKO nie naciska. A dlaczego? Dlatego, że wartość tego pakietu rośnie. Być może odszkodowanie, albo chęć przejęcia tego pakietu od EUREKO za rok, dwa lub trzy, będzie jeszcze bardziej kosztochłonne niż dzisiaj, czy rok lub dwa lata temu. Może więc panowie spróbują wymusić na KGHM-ie inwestycję w PZU i rozwiążemy problem PZU, pozbędziemy się EUREKO, itd., bo standard jest dokładnie taki sam. A powiem, że gdybym dla KGHM-u miał wybierać jedną z tych dwóch spółek, to wybrałbym PZU, naprawdę. Jednak żadnego z kierunków nie rekomenduję, żeby sprawa była jasna. Oczywiście adresuję to do panów ministrów i do Zarządu KGHM-u.

Zarząd KGHM-u ma swoje za paznokciami, zostawmy to na naszym podwórku. Akurat teraz i w tym miejscu, nie mam zamiaru wypowiadać się na ten temat. Ale mówię o ministerstwie – spotkaliśmy się tutaj, bo jesteśmy Komisją Skarbu Państw, a nie KGHM-u – i chcę rozmawiać z panami ministrami na temat sposobu sprawowania nadzoru właścicielskiego, bo o to tu właśnie chodzi. Oczywiście pan minister może powiedzieć i wypowiadał się bardzo ostrożnie mówiąc – mam na myśli pana ministra Michała Krupińskiego – że my nie wchodzimy w kwestie operacyjne, zarządcze w spółkach. Otóż, wchodzicie!

Zacytuję autoryzowaną wypowiedź pana ministra Dawida Jackiewicza – szkoda, że go nie ma na dzisiejszym posiedzeniu Komisji Skarbu Państwa. Wywiad ten ukazał się 29 września br. w „Gazecie Wyborczej”. Chodzi o tę kwestię, że KGHM może przepłacić, ale ma kupić PAK. Zacytuję i skomentuję. Pan minister Jackiewicz mówi tak: „Musiałem zostać źle zrozumiany. Cena będzie zależała od negocjacji z PAK. KGHM na pewno nie będzie przepłacał...” – i teraz proszę słuchać – „...Jeśli pan Solorz nie opuści ceny, będziemy szukać innego rozwiązania”.

Kto będzie szukać innego rozwiązania i jakie ma być to inne rozwiązanie? Panie ministrze, zadaję pytanie? To jest pański kolega z resortu. Jakie to ma być inne rozwiązanie i kto będzie go szukać? Czy pan prezes KGHM-u, czy minister?

Sekretarz stanu w MSP Paweł Szałamacha:
Odpowiemy.

Poseł Ryszard Zbrzyzny (SLD):
Dobrze, dlatego zadaję pytania. Na koniec powiem jeszcze kilka zdań od siebie.

Pan minister Michał Krupiński szczerze powiedział, że chce rozwiązać problem PAK-u, a ja obserwując to, co się dzieje wokół PAK-u i KGHM-u, powiem, że Minister Skarbu Państwa chce zrzucić ten problem na KGHM. To nie chodzi o rozwiązanie problemu. To jest zrzucenie problemu na KGHM i niech KGHM się sam martwi, bo powiedział pan, panie ministrze, że PAK będzie się borykać w najbliższych latach między innymi z problemem ekologicznym. Tam są niezbędne, ogromne, wielomiliardowe nakłady na technologie i ochronę środowiska. Czy KGHM ma to rozwiązać jako nowy właściciel tej firmy, czy nowy i liczący się jej współwłaściciel?

Powiem, że w KGHM-ie problemy ochrony środowiska zostały rozwiązane w latach 90. To był jeden z największych, a może największy truciciel w Polsce, a nawet w Europie. Dzisiaj KGHM jest wzorem dla innych tego typu konglomeratów przemysłowych – problemy środowiskowe rozwiązał w ramach własnych środków, nie budżetowych i nie prywatyzacyjnych. Przypominam, że KGHM został sprywatyzowany przez sprzedaż, a nie podniesienie kapitału akcyjnego. A więc KGHM nie uzyskał z prywatyzacji ani złotówki przychodu do budżetu firmy.

Panie ministrze, ja jestem przeciwnikiem wybierania dróg na skróty, bowiem być może jeden problem pan rozwiąże, albo będzie go pan mieć z głowy, ale będzie to rozkładać inne branże gospodarki w naszym państwie. Głośno tutaj protestuję przeciwko ręcznemu sterowaniu z Ministerstwa Skarbu Państwa spółką prawa handlowego, spółką giełdową, publiczną, jaką jest KGHM.

Dodam, że aktualnie Rada Nadzorcza, która powinna oczywiście kreować określone zachowania i strategie Zarządu, nie funkcjonuje. W ciągu półtora roku przewinęło się przez Radę Nadzorczą KGHM-u około 20 osób. Zatem w jaki sposób ten konglomerat różnych ludzi z różnych miejsc w Polsce, zajmujących się różnymi sprawami, może wypracować logiczną strategię i mieć wizję tej firmy na przyszłość. A Skarb Państwa, korzysta z tego zamieszania. Najpierw był pan wiceminister Ireneusz Dąbrowski, który za swoje chuligaństwo ministerialne – przepraszam za określenie „chuligaństwo” – został odsunięty od tej funkcji. On był znany w KGHM-ie z różnych pomysłów, między innymi z tego, że na walnym zgromadzeniu podzielił więcej niż mógł, ale to zupełnie inna historia. A dzisiaj mamy pana ministra Dawida Jackiewicza, który jest ministrem 2-3 tygodnie, a już wszystko wie i mało tego, oczekuje określonych zachowań ze strony Zarządu, bo dalej w przywołanym przez mnie wywiadzie mówi, że jeżeli Zarząd będzie podzielony w tej sprawie, to zastanowi się nad zmianami w Zarządzie. Życzę sukcesu.

Panie ministrze, jeżeli chcecie doprowadzić do konfliktu społecznego w tej firmie, to jesteście na najlepszej drodze.

Poseł Adam Szejnfeld (PO):
Powiem kilka zdań kontynuując ten wątek, bo on mnie interesuje szczególnie nie tylko dlatego, że jestem z regionu, w którym PAK jest zlokalizowany. Od kilku lat interesuję się sytuacją w PAK-u w związku z niebywale ważną pozycją tego wytwórcy energii na polskim rynku.

Chciałbym się zapytać nie tylko o powody, które legły u podstaw koncepcji, że PAK ma być wykupiony przez KGHM Polska Miedź S.A. Nie chcę używać pojęć, które zaczynają krążyć, a może nie do końca są adekwatne, ale przynajmniej mówią o pewnym charakterze tego przedsięwzięcia, że jest to forma renacjonalizacji. Chciałbym się więc dowiedzieć, jakie są tego powody i jaki ma to przynieść efekt nie tylko dla PAK-u, ale i samego przedsiębiorstwa KGHM Polska Miedź S.A.

Kto podjął tę decyzję? Czy to jest decyzja merytoryczna, gospodarcza, ekonomiczna ludzi zarządzających KGHM-em, czy to jest decyzja polityczna, podjęta na szczeblu rządu? A jeżeli tak, to przez kogo. Czy był to Minister Skarbu Państwa, Minister Gospodarki czy premier?

À propos, jeżeli już mówimy o decyzjach politycznych i o ministrach, to znamienna jest ta wypowiedź, że jeżeli cena sprzedaży będzie zbyt wysoka, to podejmie się inne decyzje. Jednak to nie jest wyłącznie kwestia tego, jakie decyzje, ale tego, kto je podejmie. Nasuwa się bowiem pytanie, czy te inne decyzje będzie podejmować minister Wojciech Jasiński, czy minister Zbigniew Ziobro. W kontekście tego, co się w Polsce ostatnio dzieje, to jest pytanie nie tylko z zakresu humoru i satyry...

Sekretarz stanu w MSP Paweł Szałamacha:
Panie pośle, w Polsce dzieje się to, że posłowie pańskiej partii przyjmują łapówki. Proszę nie kontynuować tego wątku.

Poseł Adam Szejnfeld (PO):
To jest bezczelność, która nie może nikogo na tej sali dziwić, ponieważ jest cechą charakterystyczną pana ministra. Gdyby pan się nie wstydził tego, co pan przed chwilą powiedział, to by się pan tak nie czerwienił. Jest pan zaczerwieniony ze wstydu, bo pan zrozumiał dopiero kiedy pan wypowiedział to, co powiedział, że pan zrobił źle, nie tylko bezczelnie i nieelegancko. Rozumie pan?

Sekretarz stanu w MSP Paweł Szałamacha:
Panie pośle, pan niszczy debatę publiczną. Rozumie pan?

Przewodniczący poseł Aleksander Grad (PO):
Panie ministrze, nie udzieliłem panu głosu.

Pan poseł Adam Szejnfeld, proszę bardzo.

Poseł Adam Szejnfeld (PO):
Kontynuuję. Chcę się dowiedzieć nie tylko tego, jakie były powody podjęcia takiej koncepcji, żeby nie powiedzieć decyzji, ale i tego, co planuje się dalej. To nie jest tylko kwestia tego, kto kogo kupi, za ile i pod wpływem jakich nacisków i z czyjej strony, ale także tego, co chce czynić dalej z tym kupionym dobrem, podmiotem. Jakie perspektywy realizacji, na przykład inwestycji w PAK-u, przewiduje potencjalny nabywca? Rozumiem bowiem, że jeżeli o tym mowa, to rząd już to sprawdził i dokładnie wie. A tam jest do zrealizowania dużo odpowiedzialnych inwestycji – i tych, które już trwają i tych, które trzeba podjąć. I nie tylko w PAK-u, aczkolwiek w związku z PAK-iem, bo w odniesieniu do kopalni węgla brunatnego. Tam faktycznie w ciągu kilku lat zostaną wyczerpane zasoby węgla brunatnego, które służą PAK-owi do produkcji energii. Jest więc potrzeba inwestycji w ową odkrywkę. Chciałbym się więc dowiedzieć, jaki jest plan z tym związany i czy owy nabywca ma w tym zakresie jakieś plany i harmonogramy, czy nie. Czy na razie jest to tylko potrzeba podjęcia jakichś decyzji, być może dotyczących dyskusji politycznej, a nie merytorycznej i załatwiania istotnych spraw, na okres kilku tygodni kampanii wyborczej?

Przewodniczący poseł Aleksander Grad (PO):
Czy ktoś z posłów chciałby jeszcze zabrać głos w dyskusji? Nikt się nie zgłasza.

Oddaję głos panu ministrowi.

Podsekretarz stanu w MSP Michał Krupiński:
Chciałbym odpowiedzieć na trzy pytania, które dotyczą zagadnień z zakresu mojej odpowiedzialności. W kolejności są to kwestie związane z DALMOR-em, kontrolami prywatyzacji oraz PAK-iem i KGHM-em. Pozwolę sobie również wyrazić osobistą refleksję, że to dobrze, iż mamy okazję rozmawiać na tematy konkretne, lokalne, które interesują wyborców. Jednak chciałbym, żebyśmy w przyszłości, jeśli chodzi o posiedzenia Komisji Skarbu Państwa, mogli rozmawiać więcej na temat konkretnych spółek i na poziomie konkretów, bo zauważam, że aktywizacja ze strony państwa parlamentarzystów...

Przewodniczący poseł Aleksander Grad (PO):
Panie ministrze, to jest niestosowna uwaga. Chcę powiedzieć, że to Komisja Skarbu Państwa określa obszar dyskusji, a nie pan. To Sejm pełni funkcję kontrolną nad rządem, a nie pan nad Komisją. Powiem również, że jakoś nie znalazłem tych pogłębionych analiz w materiale, który otrzymaliśmy z Ministerstwa Skarbu Państwa. Rozumiem, że pan jest współautorem tego materiału. Proszę ważyć słowa.

Podsekretarz stanu w MSP Michał Krupiński:
Uważam, że to bardzo dobrze, że taka dyskusja się odbyła. Uważam też, że dobrze by było, aby taka dyskusja odbywała się też w przyszłości i żebyśmy mogli rozmawiać na tematy konkretne, dotyczące konkretnych spółek. I uważam, że takiej dyskusji w przeszłości brakowało. Myślę, że mam prawo do dawania takich opinii.

Jeśli chodzi o kwestie związane z DALMOR-em, myślę, że to jest bardzo dobry przykład i szkoda, że wcześniej na ten temat nie mieliśmy okazji rozmawiać.

DALMOR – jak państwo wiedzą – jest spółką, która od kilkudziesięciu lat, od początku XX wieku, realizowała połowy dalekomorskie. Tak się stało, że ze spółek, które realizowały połowy dalekomorskie pozostały tylko dwie. Polska, pomimo faktu, że była kiedyś potentatem w tej branży, już tym potentatem nie jest. Oczywiście sprawą bardziej natury fundamentalnej, a także pewnej polityki gospodarczej, jest odpowiedź na pytanie, czy spółka Skarbu Państwa powinna zajmować się połowami dalekomorskimi.

Siedziba DALMOR-u położona jest na pirsie DALMOR-u. Jak państwo wiedzą, ten pirs w projekcie architektonicznym Gdyni – myślę, że pan poseł Tadeusz Aziewicz to potwierdzi – stanowi główną oś budowy i rozwoju Gdyni. Ten pirs sąsiaduje z bardziej znanym pirsem Kościuszki. Jeśli chodzi o atuty DALMOR-u – jak mówiła pani poseł Małgorzata Ostrowska – DALMOR i pirs posiadają ważne tereny, które mogą służyć rozwojowi infrastruktury i tkanki infrastrukturalnej Gdyni.

Nasza ocena sytuacji była taka, że do tej pory zarządzanie tą firmą było dalekie od oczekiwań. Firma działała w ten sposób, że wydzielane były kolejne części gruntu, tworzone były spółki zależne, nad którymi spółka DALMOR często nie miała kontroli i zyski dla spółki DALMOR były nieadekwatne do tego, jakich potencjalnych zysków spółka się pozbywała. Tu przykład Spółki WTC i jeszcze kilku innych.

Myślę, że w interesie obywateli Gdyni jest to – wszyscy będziemy odpowiadać za to, jak będzie wyglądać miasto za lat 20 – aby całość pirsu została zagospodarowana w sposób jednolity, to znaczy, żeby nie było tak, że po jednej stronie pirsu – patrząc twarzą do morza, po prawej stronie – będą wybudowane luksusowe apartamentowce, z których czerpałaby korzyści spółka i Skarb Państwa, a po drugiej chłodnie amoniakalne i inne rzeczy, które wyglądem i funkcją zaburzałyby to, w jaki sposób ten pirs mógłby służyć miastu i obywatelom. Dlatego też, po kilku wizjach lokalnych, podjęliśmy decyzje, które były niejako naszym wskazaniem, jeśli chodzi o modyfikację strategii rozwoju spółki – przede wszystkim dążenie do tego, aby całość pirsu została zwolniona pod inwestycje deweloperskie infrastrukturalne, aby te inwestycje były realizowane przez spółkę–matkę DALMOR, by Zarząd spółki nie zajmował się dwiema działalnościami, które nie mają ze sobą wiele wspólnego, a więc deweloperką i łowieniem ryb, co było realizowane do tej pory. Podjęliśmy także decyzję o wydzieleniu działalności połowowej do spółki zależnej. To jest w zmodyfikowanej strategii rozwoju spółki – wydzielenie działalności połowowej do spółki zależnej i potencjalna prywatyzacja działalności połowowej, uwolnienie pod inwestycje całości pirsu, zagospodarowanie w sposób jednolity, przygotowanie z Radą Miasta, prezydentem miasta, takiego planu zagospodarowania przestrzennego, który byłby jak najlepszy dla miasta i jego obywateli i przeprowadzenie tych inwestycji. Wiem, że trwają rozmowy z kontrolowaną przez Skarb Państwa spółką PKO Inwestycje na temat tego, w jaki sposób te inwestycje mogą być realizowane. Planowany jest w przyszłości debiut giełdowy tej spółki, a także – prawdopodobnie – stopniowe wychodzenie Skarbu Państwa z tej inwestycji.

Alternatywą, którą rozważaliśmy, była ewentualna komunalizacja gruntów, natomiast, jak się wydaje, było zbyt wiele ryzyk prawnych, dlatego chcieliśmy uporządkować sprawy związane z działalnością połowową. Chcieliśmy także, aby ze strony społecznej było zrozumienie dla realizacji takiej strategii. Uważamy, że pomimo faktu, iż pracownicy pracujący na pirsie staną się pracownikami spółki zależnej, to uzyskają oni prawo do akcji w spółce-matce, których wartość w przyszłości będzie mogła być odpowiednio zdyskontowana. Z naszych rozmów ze stroną społeczną wynika, że jest zrozumienie dla takiego rozwoju sprawy. Mogę jedynie ubolewać nad tym, że proces przygotowywania i realizacji strategii był długotrwały, bo być może, ze względu na sytuację na rynku nieruchomości, można było zdyskontować zyski wynikające z realizacji tej strategii.

Chciałbym teraz powiedzieć na temat kontroli prywatyzacji, o co pytał pan poseł Zygmunt Wrzodak. Został powołany specjalny zespół do spraw kontroli prywatyzacji. Wynikało to z naszych obserwacji, że pomimo tego, iż kontrola w Ministerstwie Skarbu Państwa przed naszym przyjęciem do resortu funkcjonowała de jure, to de facto jej nie było. I nawet jeżeli istniał departament, który kontrolował prywatyzację, to działał w sposób skandaliczny. Mieliśmy częste informacje zarówno ze strony Departamentu Nadzoru jak i Departamentu Kontroli i Monitorowania Zobowiązań, który też został powołany, o tym, że prywatyzacje były świetlane, po czym później okazywało się, że w prywatyzacjach było wiele co najmniej niedociągnięć, a często nadużyć. Według moich informacji, na wniosek Ministra Skarbu Państwa skontrolowanych zostało kilkadziesiąt prywatyzacji. W prawie wszystkich tych sprawach zostały wszczęte postępowania przez prokuraturę. Te postępowania trwają. Nie chciałbym wchodzić w szczegóły, które prywatyzacje były kontrolowane, chociaż to nie jest wiedza objęta klauzulą. Natomiast wiem, że rozpoczęta została kontrola prywatyzacji Telekomunikacji Polskiej. Rozpoczęcie tego procesu było nieco odkładane z tego względu, że prokuratura także bada tę sprawę – jak państwo wiedzą – a także ze względu na to, że chcieliśmy, aby specjalny zespół, który został powołany, składający się w dużej mierze z aplikantów prokuratorskich, zdobył odpowiednie kompetencje, aby móc w dobry sposób przygotowywać kontrole. Zapewniam państwa, że kontrole odbywają się w sposób profesjonalny, przy zachowaniu wszelkich standardów, a materiały, które są przygotowywane – według moich informacji – są użyteczne dla odpowiednich organów państwowych, które nadają tym postępowaniom dalszy tok.

Jeśli chodzi o to, co udało się znaleźć, powiem, że w prawie wszystkich prywatyzacjach zostały wskazane pewne nadużycia i niedociągnięcia, a także – co dla nas ważne – złe zasady w sensie funkcjonalnym. To znaczy, nie chcę mówić tylko o tym, że nie działał Departament Kontroli, ale procedury, które do tej pory obowiązywały, niestety, w pewnej części nadal obowiązują w ministerstwie, chociaż nie udało się przyjąć ustawy o nadzorze właścicielskim – której projekt jest w tym budynku i mamy nadzieję, że zostanie przyjęty w następnej kadencji. Te procedury bardzo często prowadziły do nadużyć. Uważamy, że w dalszym ciągu wymaga uregulowania rola doradców prywatyzacyjnych – w pewnej mierze jest to uregulowane w ustawie o nadzorze właścicielskim. Bardzo często doradcy prywatyzacyjni byli wyłaniani według nieprzejrzystych procedur. Również często była zaniżana wartość firmy. I co najważniejsze, w tych procedurach istniało pewne przełożenie odpowiedzialności ze strony Ministra Skarbu Państwa na doradców. To doradca decydował o tym, ile warta jest firma, jaki jest stan prawny, czyli co jest sprzedawane. To doradca decydował o cenie. Dla kierownictwa Ministerstwa Skarbu Państw było wygodne, że to doradca brał na siebie dużą część decyzji.

Chcę powiedzieć, że w nowej ustawie o nadzorze właścicielskim skrócono i wyeliminowano część analiz, które często były bardzo kosztowne. Znamy przykład prywatyzacji, w której, po zapłaceniu doradcom prywatyzacyjnym, do kasy ministerstw spłynął niecały tysiąc złotych, bo doradcy prywatyzacyjni zainkasowali prawie milion złotych za swoje analizy, podczas gdy podobną wartość uzyskano ze sprzedaży akcji.

Kończąc odpowiedź na pytanie pana posła Zygmunta Wrzodaka powiem, że jest to jedynie pewien wycinek działań, które zostały podjęte w celu uzyskania większej przejrzystości funkcjonowania Ministerstwa Skarbu Państwa. Został utworzony i działa w sposób skuteczny, Departament Monitorowania Zobowiązań Prywatyzacyjnych. Nasze działania związane ze wskazaniem i cyklicznym publikowaniem listy dłużników doprowadziły do tego, że Skarb Państwa odzyskał niemal 100 mln zł. O ile w zeszłym roku było to poniżej 10 mln zł, o tyle w tym roku jest to 100 ml zł. Zatem w tym roku ściągnęliśmy od dłużników Skarbu Państwa prawie dziesięciokrotnie więcej należności. Sądzę, że fakt, iż staliśmy się bardziej wiarygodni dla inwestorów poprzez pewna twardość, pokazuje, że to jest droga, którą w przyszłości powinni iść odpowiedni ministrowie i kierownictwo Ministerstwa Skarbu Państwa.

Odniosę się teraz do kwestii związanych z PAK-iem i KGHM-em. Pytali o to panowie posłowie Adam Szejnfeld, Ryszard Zbrzyzny i pan przewodniczący Aleksander Grad.

Przede wszystkim powiem, iż to nie jest zbytnio udana prywatyzacja. Została dokonana – jak powiedziano – za rządów pana ministra Emila Wąsacza. Niektórzy posłowie obecni na tej sali udzielili wtedy wotum zaufania dla pana ministra Emila Wąsacza.

Jest to prywatyzacja – mówił o tym pan minister Paweł Szałamacha – która oddaje kontrolę operacyjną inwestorowi, pomimo braku kontroli kapitałowej. Problem trwa już od lat ośmiu. Jeszcze w grudniu wymienialiśmy z inwestorem – Elektrimem – pisma, które by można nazwać przedprocesowymi, natomiast około lutego doszliśmy do porozumienia z Elektrimem, to znaczy uzyskaliśmy deklarację wyjścia Elektrimu z PAK-u.

Biorąc pod uwagę całokształt działań podjętych, niepodjętych i zaniechanych – bo państwo wiedzą, że inwestor także zaniechał pewnych działań inwestycyjnych, uzyskując później rodzaj dyspensy, ponieważ kolejni ministrowie Skarbu Państwa za rządów SLD aneksowali umowę prywatyzacyjną dając tym samym inwestorowi możliwość niewywiązywania się z zobowiązań prywatyzacyjnych. Znamy te aneksy podpisane przez pana ministra Jacka Sochę, w których są przeciągane nie tylko terminy realizacji zobowiązań inwestycyjnych przez PAK. Jest to dla nas niezrozumiałe, a było także niezrozumiałe dla Najwyższej Izby Kontroli i Kontroli Skarbowej, które przygotowały bardzo mocne i jednoznaczne oceny tej sytuacji. Co więcej, Minister Skarbu Państwa za rządów SLD składał deklaracje co do dalszego zaangażowania się Elektrimu w dystrybucję, w spółki dystrybucyjne, itd.

My przyjęliśmy politykę – już o tym mówiłem, ale wtedy pana posła Adama Szejnfelda nie było – aby nie doprowadzać do sporu sądowego, także ze względu na to, że sądem właściwym w tym zakresie jest Krajowa Izba Gospodarcza i trybunał przy KIG-u. Nie jest to sąd, co też pokazuje pewną patologię, jeśli chodzi o to, w jaki sposób podpisywano kiedyś umowy prywatyzacyjne. Znając nazwiska arbitrów, którzy orzekają w KIG-u – oczywiście niedeprecjonując samego KIG-u jako instytucji – mieliśmy pewien dyskomfort występując wobec Elektrimu na drogę sądową przed KIG-iem. Dlatego uznaliśmy, że chcemy się z inwestorem dogadać i na wiosnę – jak mówiłem – uzyskaliśmy deklarację wyjścia inwestora z PAK-u, co jest dla nas ważne, bowiem – podsumowując ten wątek – nie jest to wiarygodny inwestor w PAK-u. Równocześnie Zarząd KGHM-u wyraził zainteresowanie wejściem w tę inwestycję.

Chcę jeszcze raz powtórzyć – zwracam się do pana Ryszarda Zbrzyznego – iż w żadnym wypadku my nie wykraczamy poza kompetencje wynikające z ładu korporacyjnego. Może pan poddać mnie i pana prezesa Krzysztofa Skórę badaniu wariografem – jestem przekonany, że okaże się, że to Zarząd KGHM-u wyraził zainteresowanie nabyciem akcji PAK-u, a nie to, iż pan prezes Skóra został poproszony o to, by się zaangażować w PAK.

Mogę panu powiedzieć jeszcze jedno. Co tydzień otrzymywaliśmy od innych zainteresowanych inwestorów telefony z pytaniem, czy aby na pewno KGHM jest w dalszym ciągu zainteresowany PAK-iem. Zatem wszyscy z niecierpliwością przebierali nogami, bo chcieli się zaangażować. Powiem nawet, że z punktu widzenia innych inwestorów, którzy chcieli się zaangażować w PAK – a lista liczy powyżej dziesięciu inwestorów – KGHM był w jakiś sposób faworyzowany i każdy z nich chciałby się znaleźć w sytuacji KGHM-u. My uważamy, że w momencie, kiedy istnieje możliwość, żeby spółka Skarbu Państwa uzyskała premię poprzez zaangażowanie się w energetykę, to rolą Skarbu Państwa jest takie działania popierać. Obojętne, czy to będzie KGHM, czy inna spółka, która aktualnie jest zainteresowana nabyciem akcji PAK-u – o czym zaraz powiem – uważam, że w sytuacji, kiedy mamy inwestora strategicznego zagranicznego i spółkę Skarbu Państwa i jest możliwość, aby ta spółka zrobiła dobry interes – i to dobry interes w odniesieniu do spółki, która jest strategiczną spółką dla Skarbu Państwa, bo jak państwo wiedzą, w przypadku, kiedy nie działają 4 bloki energetyczne w PAK-u, to w całej Polsce nie ma prądu, bo PAK jest spółka strategiczną z punktu widzenia systemu elektroenergetycznego – naszą rolą, jako Skarbu Państwa, jest popieranie tego typu działań.

Nie chciałbym wchodzić w szczegóły wielomiesięcznych, przemyślanych i stopniowych procesów, rozmów i negocjacji pomiędzy KGHM-em, Elektrimem i Skarbem Państwa – siłą rzeczy, bo Skarb Państwa jest także udziałowcem i stroną umowy prywatyzacyjnej. Natomiast powtórzę, że zostało przeprowadzone due diligence, przygotowano rodzaj listu intencyjnego ze strony KGHM-u, który wynikał z dokumentów. Chce powiedzieć, że wszystko było robione w sposób przejrzysty i profesjonalny. Wydaje się, że na tym etapie oferta złożona ze strony KGHM-u w znaczący sposób rozmija się z oczekiwaniami cenowymi ze strony pana Solorza – przewodniczącego Rady i głównego właściciela Elektrimu. Z tego punktu widzenia – to jest najważniejsza część wypowiedzi – my nie będziemy namawiać KGHM-u, aby przedstawiał oferty wyższe niż te, które wynikają z wycen. To jest suwerenna biznesowa decyzja KGHM-u.

Równocześnie KGHM przedstawił inną koncepcję, która zakładała konsolidację KGHM-u z grupą dystrybucyjną ENEA. Tu zwracam się do pana posła Adama Szejnfelda i powiem, dlaczego – w pierwszej godzinie trwania posiedzenia Komisji mówiłem, dlaczego. Jest to koronny dowód na to, że konsolidacja pionowa prowadzi do wzrostu wartości firmy.

Otóż, w przypadku konsolidacji pionowej PAK-u z dystrybucją, wartość PAK-u wzrasta o kilkaset milionów złotych. To wynika wprost z metody i z wycen. Dlatego też KGHM stwierdził, że byłby w stanie przedstawić wyższe propozycje cenowe w momencie, kiedy ta grupa byłaby skonsolidowana pionowo. Natomiast Kolegium Ministerstwa Skarbu Państwa miało pewne wątpliwości odnośnie takiej koncepcji. Wątpliwości te wynikały z faktu, iż w tej koncepcji oddalałby się w czasie niezbędny debiut giełdowy grupy ENEA i być może, naszym zdaniem, pozbawilibyśmy się pewnych zysków związanych ze wzrostem wartości grupy ENEA po debiucie giełdowym. Taka koncepcja niosła z sobą pewne ryzyka prawne. Z tego wynika nasza krytyczna ocena związana z konsolidacją KGHM-u oraz grupy dystrybucyjnej ENEA, a także PAK-u.

Teraz odpowiem na pytanie pana posła Adama Szejnfelda dotyczące koncepcji, która aktualnie jest realizowana. Otóż jedną z tych firm, które były zainteresowane i czekały w kolejce, dopóki nie zakończą się rozmowy KGHM-u z Elektrimem, była ENEA. Zarząd tej grupy już od pół roku sygnalizował swoje zainteresowanie inwestycją w PAK. Wiem, że pewne rozmowy już się odbyły. Jeżeli okaże się, że ENEA będzie w stanie nabyć udział Elektrimu w PAK-u, konsekwencją tego będzie konsolidacja kopalni z grupą dystrybucyjną ENEA. Sądzimy, że taki wariant przyniósłby rozwiązanie problemu w kopalniach, a w perspektywie, w elektrowniach.

Ponieważ państwo, będąc dobrze poinformowani, pytali o obrót spraw dotyczących kopalni, powiem, że w długiej perspektywie jest tak, że kopalnie nie mogą być same. Nigdzie na świecie kopalnie węgla brunatnego nie funkcjonują w innej strukturze własnościowej niż elektrownie. W krótkiej perspektywie problemy administracyjne związane ze zgodą dwóch wojewodów zostały rozwiązane i mogą być realizowane kolejne odkrywki. Natomiast po to, aby one były w sposób skuteczny finansowane, konieczna jest konsolidacja dwóch kopalni – Konin w Pleszewie oraz Adamów w Turku – z większym podmiotem. Tym podmiotem może być grupa ENEA.

Trudno mi jest jednoznacznie podsumować ten wątek. Mogę jedynie powiedzieć, że jest to dla nas problem priorytetowy. Pracujemy nad rozwiązaniem tego problemu. Dodam, że wierze i jestem przekonany, że konsolidacja z grupą ENEA jest dobrym rozwiązaniem. Jak powiedziałem, poprzez efekty synergii – jak też mówił pan przewodniczący – i większą wycenę, sądzimy, że łatwiej będzie doprowadzić do rozwiązania tego konfliktu pomiędzy spółkami.

Natomiast odnosząc się do tego, co powiedział pan poseł Ryszard Zbrzyzny, chciałbym wyrazić pewną ogólną refleksję i zadać panu posłowi pytanie. Refleksja jest następująca.

Biorąc jako przykład na nasz spór dotyczący Bogdanki, powiem, że w tym przypadku nastąpiły zmiany w Zarządzie. Prezes, który był tam od dwudziestu pięciu lat, ustąpił ze stanowiska. Sądzimy, że nowy Zarząd w lepszy sposób zapewni przyszłość tej kopani. Słuchając natomiast wypowiedzi przedstawicieli związków zawodowych KGHM-u, a wcześniej Bogdanki, odnosiłem wrażenie, jakby państwa myślą przewodnią było to, że jedynie państwo jako firma mogą czerpać pożytki z wydobywania odpowiednich surowców.

Mogę panu powiedzieć, że pochodzę z regionu górskiego, gdzie funkcjonuje Zespół Elektrowni Wodnych Niedzica S.A. Z tego względu, że została tam wybudowana kosztowna zapora, że jest elektrownia szczytowa – elektrownia działa w systemie szczytowym – energia jest dostarczana wszędzie – duża część Małopolski, Enion, a także inne spółki dystrybucyjne. Dlatego sądzę, że analogicznie to nie jedynie państwo – panie pośle Zbrzyzny – jesteście predestynowani do tego, żeby pobierać pożytki z wydobywania miedzi, z tego, że – jak rozumiem – wielkim trudem i ciężką pracą Zarządu i załogi firma funkcjonuje i przynosi zyski. Uważam, że pożytki płynące z miedzi, zyski, są przynależne całemu narodowi, nie tylko państwu. To jest moja generalne uwaga.

A pytanie moje jest następujące. Pan z jednej strony jest bardzo krytyczny wobec każdego rodzaju innego zaangażowania i dywersyfikacji działalności ze strony KGHM-u. Nie wiem, jakie jest pana zdanie na temat strategii KGHM-u, która zakłada dywersyfikację w energetykę. Natomiast pytam, co pan powie ludziom za lat 15-20, kiedy skończą się zasoby miedzi na dolnym Śląsku?

Poseł Małgorzata Ostrowska (SLD):
Właśnie powie wtedy, że nie było pieniędzy na inne inwestycje alternatywne, bo zabieraliście wszystko, co można.

Przewodniczący poseł Aleksander Grad (PO):
Proszę nie przeszkadzać.

Panie ministrze, proszę skończyć swoja wypowiedź. Jeśli zajdzie potrzeba, będzie druga runda dyskusji.

Podsekretarz stanu w MSP Michał Krupiński:
Jestem człowiekiem młodym i zastanawiam się, co inni młodzi ludzie powiedzą panu, kiedy przyjdą do pana za 15-20 lat. Może powiedzą – panie pośle Zbrzyzny, dlaczego pan nie chciał tych elektrowni. Teraz słyszymy, że Vattenfall chce koło was budować elektrownię i zatrudnić 15 tys. ludzi. Inwestycja warta 5 mln euro – być może największa w historii inwestycja w Polsce. Zastanawiam się, czy ci ludzie nie przyjdą do pana i nie powiedzą – panie pośle, dlaczego 15 lat temu pan nie chciał, żeby KGHM inwestował w energetykę. Mielibyśmy 15 tys. miejsc pracy. Dlaczego pan nie chciał, żeby KGHM eksploatował złoża węgla brunatnego na Dolnym Śląsku? Dlaczego pan nie chciał, żeby KGHM dywersyfikował działalność? Czy pan wtedy wiedział, że miedź się kiedyś skończy? Dlaczego pan nie zaproponował dla KGHM-u alternatywy dla dywersyfikacji działalności? Dlaczego pan nie zaproponował jakiejkolwiek alternatywy?

Panie pośle Zbrzyzny, chciałbym wiedzieć, czy pan może sobie na przyszłość taką sytuację wyobrazić. Bo ja mogę sobie wyobrazić. I prosiłbym, z pełną pokorą, z jaką podchodzę do własnych i naszych działań, o trochę odpowiedzialności w tej sprawie.

Sekretarz stanu w MSP Paweł Szałamacha:
Zacznę od najtrudniejszych kwestii, a więc dotyczących stoczni oraz Orlenu i Lotosu.

Chyba nie jest prawda to, co powiedział pan poseł Zygmunt Wrzodak o drenażu dywidendowym w przypadku Orlenu. Przypominam, że w ciągu ostatnich dwóch lat nie pobraliśmy z tej spółki żadnej dywidendy. Jest to więc informacja nieprawdziwa.

Jeżeli chodzi o wyeliminowanie pośredników, trzeba powiedzieć przede wszystkim, że firma jest związana długoletnimi umowami na zakup surowca. Tego nie można zmienić z dnia na dzień, żeby nie zakłócić funkcjonowania firmy. Należy to robić krok po kroku, sensownie, na podstawie jednocześnie negocjowanych umów bezpośrednich.

Natomiast jeżeli chodzi o atakowaną tutaj transakcję nabycia Rafinerii Możejki, była to koncepcja Zarządu firmy, który szukał obiektu do przejęcia, żeby zwiększyć swoją obecność w regionie. W żadnym przypadku jako właściciel nie nakłanialiśmy, nie przymuszaliśmy Zarządu Orlenu do tej transakcji, jedynie akceptowaliśmy, poprzez korporacyjne organy kontroli, czyli Radę Nadzorczą, i analizowaliśmy te propozycje ostatecznie już nie jako Skarb Państwa, ale jako Rzeczpospolita Polska. Jest powszechnie znane, że ta transakcja zyskała poparcie, tak zwany pozytywny klimat dyplomatyczny, bo na finiszu nastąpiły spotkania pomiędzy przedstawicielami Rzeczypospolitej Polskiej a przedstawicielami Republiki Litewskiej, w tym wizyta pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Wilnie. Natomiast uważam, że to nie jest niczym oburzającym, w kontekście takiej transakcji jest to normalne. Zarząd Orlenu nie był prowadzony za rękę i nie był przymuszany do tego typu transakcji.

Odniosę się teraz do fuzji Orlenu i Lotosu. Nie jest rzeczą stosowną, żebym jako minister dywagował na temat słów premiera, a chcieli mnie państwo do tego sprowokować. Powiem, że w wielu krajach o potencjale gospodarczym porównywalnym z nami lub nieco większym, funkcjonuje mniej więcej taki model rynku. I tak, funkcjonuje jeden podmiot o charakterze krajowym, czy narodowym – w przypadku Austrii jest to OMV, w przypadku Włoch AgipENI, a w przypadku Hiszpanii Repsol YPF – który spotyka się z konkurencją ze strony ponadnarodowych wielkich koncernów, powiedzmy dużej anglosaskiej pierwszej ligi – EPEE, Exxon Mobile, Chevron czy Royal Dutch Shell. Tak mniej więcej wygląda ten model w znacznej części krajów europejskich, poza Niemcami, w których – moim zdaniem – jest to skutek dekartelizacji niemieckiego przemysłu chemicznego i petrochemicznego po drugiej wojnie światowej i parcelacji przez mocarstwa okupacyjne. Tak więc nie uznawałbym tego za obrazę, jeśli chodzi o koncepcję.

Natomiast obecnie obowiązuje polityka rządu, która przewiduje dwa odrębne ośrodki rafinacyjne. Są rozważane koncepcje połączenia potencjałów tych firm tak, aby zachować ich autonomiczność i brać pod uwagę czynniki społeczno-prestiżowe związane z dochodami samorządów terytorialnych, samorządów gmin, z poczuciem godności własnej obu miast, a także z podstawowym celem, to znaczy zabezpieczeniem podmiotu w stosunku do potencjalnego przejęcia przez zewnętrzny podmiot wrogi. Oczywiście tego typu decyzji nie podejmuje się w okresie wyborczym, czy powyborczym, ponieważ wymagają one stosownych dokumentów rządowych. Natomiast prosiłbym o niedezawuowanie ich na samym starcie. Wiemy, że obecnie konkurencja na rynku paliw wykracza poza granice poszczególnych krajów i tak jak jest to w krajach większych od nas, właśnie te krajowe ,,championy” poddawane są efektywnej presji rynkowej przez ponadnarodowe koncerny z pierwszej ligi. Zatem ten efekt konkurencyjny udaje się zachować.

Jeśli chodzi o dyskusję, formułowane są czasami różne sprzeczne ze sobą oczekiwania. Pan przewodniczący powiedział – w kontekście stoczni – że powinienem zabronić szefowi spółki wypowiadania się na temat procesu prywatyzacji.

Panie przewodniczący, pan dobrze wie, że nikt takiego zakazu by nie posłuchał. Nie te czasy. Żyjemy w społeczeństwie otwartym, a nawet medialnym. Nie ma możliwości, żeby zakazać dyskusji, wypowiadania się, wpływania na bieg procesów poprzez jawne wypowiadanie się do mediów lub prowokowanie powstawania pewnych tekstów w „Pulsie Biznesu” czy innym tytule. Jeżeli miałbym zakazać wypowiadania się prezesowi stoczni gdańskiej, to tak samo miałbym zakazać wypowiadać się – co oczywiście byłoby nieskuteczne – prezesowi Pawłowi Olechnowiczowi w Lotosie, czy prezesowi Konarskiemu. To jest postulat iluzoryczny i nieprzeprowadzalny.

Przejdę do sprawy stoczni...

Przewodniczący poseł Aleksander Grad (PO):
Panie ministrze, to są przykłady. W stoczni toczy się proces prywatyzacyjny, natomiast fuzja Lotosu i Orlenu jest w sferze „gdybania”. Jeżeli kto sobie coś „gdyba”, to ma do tego prawo. Natomiast jeżeli w sposób formalny jest uruchomiona procedura i wtedy prezes zabiera głos w taki właśnie sposób, to jest to niedopuszczalne. W związku z tym niech pan tak miękko nie przechodzi obok tych dwóch spraw, bo są one zupełnie różne. Są uwarunkowane zupełnie innymi procedurami.

Sekretarz stanu w MSP Paweł Szałamacha:
To, że proces prywatyzacyjny jest rozpoczęty w jednym zakładzie, a w drugim nie... Jednak nie wyobrażam sobie skuteczności takiego zakazu. Chyba że musielibyśmy go egzekwować w ten sposób, żeby prezes, który wypowiada się, był od razu odwoływany. Ta kwestia dotyczy nie tylko stoczni. Prezesi znacznej części innych firm wychodzą do mediów lokalnych czy ogólnopolskich i mówią – ja sądzę, że najlepszy byłby dla nas inwestor strategiczny, albo, my chcemy na giełdę, itd. Co ja mam robić w tym momencie? Mam go wzywać na „dywanik” i mówić – panie prezesie, jeszcze zanim to było przedyskutowane przez radę nadzorczą, pojawiło się w dokumentach ministerialnych, pan się wypowiada na temat losu? Nie sądzę, żeby to było możliwe do przeprowadzenia.

W przypadku stoczni gdańskiej, 10 sierpnia br. Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy tej firmy podjęło decyzję o podniesieniu kapitału o kwotę nie niższą niż 300 mln zł i nie wyższą niż 400 mln zł poprzez emisję akcji. Po tej uchwale w prasie krajowej i międzynarodowej zostały opublikowane zaproszenia dla potencjalnych akcjonariuszy, którzy objęliby tę emisję. De facto oznaczałoby to, że za kwotę od 300 do 400 mln zł objęliby pakiet kontrolny w stoczni. Zarząd stoczni w wykonaniu tej uchwały zastosował objęcie ofertą akcji nowej serii – jest to już seria M – obecnych akcjonariuszy. Był to sierpień tego roku. W odpowiedzi Agencja Rozwoju Przemysłu zwróciła się do Zarządu Stoczni Gdańsk S.A. z prośbą o wydłużenie terminu zamknięcia okresu przyjmowania od akcjonariuszy oświadczeń o przyjęciu oferty do 22 października. Stocznia tylko częściowo przychyliła się do tej prośby i wydłużyła ten termin do 15 października 2007 r.

W tym miejscu znowu pozwolę sobie na dygresję. Na gros tych pytań dotyczących stoczni gdańskiej mógłbym odpowiedzieć wymijająco – proszę państwa, proszę kierować pytania do Zarządu Agencji Rozwoju Przemysłu, bo to oni prowadzą ten proces. Od nas jako Skarbu Państwa oczekuje się jednocześnie pełnej wiedzy i nieingerowania – jak to pan przewodniczący mówił – niezarządzania administracyjnie, nienakazywania pewnych działań. Jednak, kiedy przychodzi co do czego, to od nas oczekuje się także informacji i cała odpowiedzialność będzie składana na nas, a nie na Zarząd ARP. Wiąże się to z tym, że jest Sejm, Komisja Skarbu Państwa wykonujące swoje uprawnienia nadzorcze, ale jednocześnie my musimy zachować się jak każdy inny akcjonariusz, zgodnie z Kodeksem spółek handlowych.

Jeżeli chodzi o relacje, które poddane są prasowej dyskusji w Trójmieście, dotyczące Donbasu i jego zamiaru wejścia do stoczni, Donbas już jest akcjonariuszem...

Poseł Małgorzata Ostrowska (SLD):
Czy mogę przeprosić? Jeśli można, jedno zdanie tytułem uzupełnienia. Czy ARP i Ministerstwo Skarbu Państwa mówią jednym głosem, jeśli chodzi o przemysł stoczniowy, czy dalej są różnice zdań między państwem?

Podsekretarz stanu w MSP Michał Krupiński:
Jest stosunek podległości, pani poseł. Tu nie może być różnych zdań...

Poseł Małgorzata Ostrowska (SLD):
Nie może, ale ja oglądałam sześciogodzinny program w Telewizji Trwam, gdzie występował prezes Paweł Brzezicki razem z prezesem Andrzejem Jaworskim, niestety, bardzo nieelegancko wypowiadając się na temat Ministerstwa Skarbu Państwa. Dlatego chcę wiedzieć, gdzie jestem, w jakim świecie żyję.

Sekretarz stanu w MSP Paweł Szałamacha:
Pani poseł, pani to chyba także zna ze swojego doświadczenia...

Poseł Małgorzata Ostrowska (SLD):
To było w Telewizji Trwam.

Sekretarz stanu w MSP Paweł Szałamacha:
Nie oglądałem tego programu w Telewizji Trwam, ale tak często bywa, że osoby, które teoretycznie powinny wykonywać pewne wytyczne, czy podporządkować się, emancypują i tworzą własne koncepcje. Tak jak powiedziałem, nie jesteśmy społeczeństwem zamkniętym, hierarchicznym. Takie jest wyzwanie rządzenia wolnymi ludźmi. Polega to na tym, aby jednocześnie zachowywać możliwość przeprowadzania pewnych działań. Natomiast odnośnie do Telewizji Trwam i rozbieżności opinii, trudno mi się wypowiadać.

Donbas już jest akcjonariuszem mniejszościowym Stoczni Gdańsk i z tego, co wiem, jest zainteresowany dokupieniem akcji od Stoczni Gdynia, co daje mu taką pozycję, że może wykonywać prawo poboru proporcjonalnie do swoich akcji. Jest to kwestia tego, na ile ten proces będzie możliwy do przeprowadzenia, że pozostałą zasadniczą transzę objąłby podmiot konkurencyjny wobec Donbasu.

Ja objąłem obowiązki, czyli nadzór nad sektorem stoczniowym tydzień temu – przyznaję, że to jest moja słabość, za co mogą mnie państwo obwiniać – i od razu, w miarę szybko, zapoznawałem się z jego sytuacją i procesem prywatyzacyjnym. Jesteśmy na bieżąco w kontakcie z ARP i z Zarządem stoczni, aby zapewnić, że ten proces będzie maksymalnie konkurencyjny, przejrzysty i w ostateczności spowoduje, że stocznia będzie miała solidnego prywatnego właściciela.

Jeżeli chodzi o pozostałe pytania, odniosę się teraz do sprawy Zakładów Mięsnych w Płocku. Panie pośle, to prawda, że te zakłady są ostatnią firmą Skarbu Państwa, która działa w tym sektorze. Przetwórstwo wędlin nie jest sektorem strategicznym. Nie uważamy, żeby państwo miało być docelowo akcjonariuszem tej firmy. Prawdą jest też, że firma jest – mówiąc eufemistycznie – w skomplikowanej sytuacji finansowej związanej z zadłużeniem, certyfikatami i dopuszczeniem do produkcji. W poprzednim tygodniu do kilku wiodących firm w Polsce w tym sektorze wystosowaliśmy zaproszenia do podjęcia rozmów negocjacyjnych w zakresie objęcia akcji w podwyższonym kapitale Płocka oraz późniejszej sprzedaży udziału Skarbu Państwa w tej firmie. Poprosiliśmy o udzielenie odpowiedzi – z tego, co pamiętam – do 5 października br. Zobaczymy, czy oferenci wyrażą zainteresowanie nawiązaniem negocjacji. Mamy nadzieję na kontynuowanie tego procesu. Jeżeli chodzi o kwestię finansowania pomostowego – o czym pan wspomniał – nic mi nie wiadomo na temat rozmów z Krajową Spółką Cukrową, żeby finansowała przetwórstwo mięsa. Ona sama ma wiele własnych kłopotów i konieczna jest jej restrukturyzacja. Zatem nie sądzę, żeby to była mocna propozycja.

Przechodzę do sprawy Rafinerii w Trzebini, zależnej od Orlenu, z pogranicza województw śląskiego i małopolskiego. Pan poseł przytoczył pismo od związków zawodowych – ja również je otrzymałem – które oskarżają akcjonariusza wiodącego, czyli Orlen, o próbę doprowadzenia do bankructwa tej firmy. Papier jest cierpliwy, można pisać wszystko bez żadnej odpowiedzialności za słowa. To jest tego typu list.

Wiadomo, że Rafineria Trzebinia jest obciążona bardzo wysokimi długami skarbowymi, związanymi z patologiami naliczania akcyzy w ostatnich latach. Zastanawiam się, czy było powszechną wiedzą w Rafinerii Trzebinia, że w firmie dzieje się źle i tego typu praktyki były tolerowane lub przymykano na nie oko. Obecnie jesteśmy zasypywani listami – ministrze skarbu, zrób coś, ratuj Trzebinię – oczywiście trudno się dziwić samorządom, miastu, pracownikom.

Orlen, ze względu na to, że w firmie kosztem wielu milionów złotych została wybudowana instalacja do produkcji biopaliw, jest zainteresowany utrzymaniem tej firmy. W ostatnich miesiącach podjęte były działania pomostowe, ratunkowe, w celu przedłużenia statusu składu celnego w Trzebini. Jest proponowana transakcja sprzedaży przez Trzebinię akcji dwóch spółek zależnych na rzecz samego Orlenu, co by znaczyło, że Orlen zapłaci żywą gotówką za akcje w dwóch spółkach zależnych po to, żeby można było zapłacić długi skarbowe. Jest to ze strony Orlenu działanie pozytywne skierowane na kontynuację aktualnej działalności firmy. Na pewno nie ma zamiaru spowodowania upadłości tej firmy.

Jeżeli chodzi o Bumar, Ursus i Uzel – pytania pana posła Zygmunta Wrzodaka – nie mam żadnych informacji na temat tego, aby procedura sprzedaży Ursusa była przeprowadzona z naruszeniem prawa, czy żeby wiązały się z tym jakieś nieprawidłowości czy zjawiska patologiczne...

Poseł Marek Suski (PiS):
Zygmunta Wrzodaka nie ma. Nie ma co odpowiadać, bo wyszedł.

Przewodniczący poseł Aleksander Grad (PO):
Panie ministrze, proszę odpowiedzieć na wszystkie pytania.

Sekretarz stanu w MSP Paweł Szałamacha:
Poproszę Zarząd Bumaru o informacje na temat tego procesu.

Proszę państwa, ja także z bólem zauważam, że po okresie transformacji wiele firm, które uważane były za wiodące i solidne w przemyśle elektromaszynowym, są obecnie w obcych rękach. Niestety, jest pytanie, skąd się wzięły te problemy, o których mówił pan poseł Zygmunt Wrzodak, z wielomilionowymi stratami, jak zarządzano tymi firmami w ostatnich latach.

Jeszcze sprawa Puław, Tarnowa i PGNiG. Jeśli chodzi o PGNiG, panie pośle, nie sądzę, żeby to była tak spektakularna sprawa. Oczywiście jest umowa leasingowa pomiędzy GAZ-SYSTEM-em a PGNiG. Kwestia polega na tym, że zawiera ona opis szczegółowy instalacji, które mają być przekazywane do GAZ-SYSTEM-u. W szczątkowych przypadkach, ze względu na funkcjonalność konkretnych rur, które służą nie tyle do przesyłu gazu, ile do jego dystrybucji – taki jest podstawowy podział, z gruba ciosany, przyznajmy. Jeśli chodzi o przesył wielkich ilości gazu pod ciśnieniem i dystrybucję do odbiorców końcowych, następuje zamiana poszczególnych części konkretnych rur zlokalizowanych gdzieś w Polsce. Natomiast to nie jest operacja, która dramatycznie uniemożliwiałby powstanie operatora systemu gazowniczego i realizację zasady dostępu strony trzeciej, aczkolwiek z tym prawie zawsze wiąże się to, że taka zamiana budzi zaniepokojenie pracowników, którzy obsługują konkretną instalację, która jest zlokalizowana gdzieś w Polsce – dlaczego to my, dlaczego jest ta zmiana? Z tego wynika później potrzeba przeprowadzenia z nimi rozmowy.

W Puławach poprzedni pan prezes Krzysztof Lewicki prowadził działania przy pomocy prasy – notabene „Parkietu”. Przepraszam obecnych tu dziennikarzy innych tytułów za reklamę...

Przewodniczący poseł Aleksander Grad (PO):
Podobnie jak prezes Andrzej Jaworski. Taki sam przypadek.

Sekretarz stanu w MSP Paweł Szałamacha:
Panie pośle, nie obrażajmy się na wolną prasę. To także dla mnie jest czasami problem, ale trudno.

Było to działanie mające „napompować” jego pozycję...

Poseł Małgorzata Ostrowska (SLD):
Przecież to wasz człowiek. Jak go wybieraliście?

Sekretarz stanu w MSP Paweł Szałamacha:
Przyjmuję z całą pokorą tę uwagę. Rada Nadzorcza wybrała tę osobę w transparentnym, idealnym konkursie.

Przedstawił oczywiście najpierw w prasie informację o tym, że szuka możliwości nabycia w Holandii firmy za 0,5 mld zł, przy czym nie przedstawiła ona sprawozdań finansowych za rok 2006. Przedstawiła je tylko za rok 2005. Na tej podstawie miały być składane oferty nabycia.

Z tego, co wiem, jeżeli nie będzie przedstawionych wiarygodnych, najbardziej aktualnych sprawozdań finansowych tej firmy, to Puławy nie będą skłonne do podejmowania takiego ryzyka. Ja na pewno bym na to nie przystał, a ostatecznie tego typu transakcje, w takim wymiarze, podlegają akceptacji walnego zgromadzenia akcjonariuszy.

W przypadku Tarnowa, nie wiem, z czego wynikają te stwierdzenia o działaniu „na gębę”. W czerwcu i około dwóch tygodni temu spotkałem się z Zarządem i jego doradcami, żeby uzyskać aktualne informacje o stanie działań dotyczących wprowadzenia firny na giełdę. Zatem prace pod tym względem są kontynuowane. Firma nie zasypia gruszek w popiele. Ostatnio podjęła bardzo obiecujące rozmowy dotyczące joint ventures z partnerem japońskim w zakresie potencjalnej inwestycji greenfield w samym Tarnowie i rozbudowaniu możliwości produkcyjnych fabryki – chodzi o najnowsze technologie. Jestem więc przekonany, że sprawy są na dobrej drodze, aczkolwiek do debiutu giełdowego na pewno nie dojdzie w listopadzie tego roku. Z tego, co wiem, jest jeszcze sprawa przeprowadzenia w firmie audytu środowiskowego, a wobec tego opisania go odpowiednio w prospekcie emisyjnym, żeby dokument odzwierciedlał pełny i prawdziwy obraz spółki.

Odniosłem się chyba do głównych pytań, które zostały zgłoszone. Nie ma pana posła Adama Szejnfelda, ale powiem jeszcze, panie przewodniczący, że naprawdę uważałem, że nie jest dobrym standardem debaty publicznej insynuowanie w wypowiedziach i wyinterpretowywanie z wywiadu ministra Dawida Jackiewicza, innych narzędzi. To naprawdę nie sprzyja poziomowi debaty publicznej, a moje wzburzenie było spowodowane właśnie tą wypowiedzią. Uważam, że moja riposta była w pełni uzasadniona wypowiedzią pana kolegi klubowego.

Przewodniczący poseł Aleksander Grad (PO):
Pan poseł Ryszard Zbrzyzny, ad vocem.

Poseł Ryszard Zbrzyzny (SLD):
Nie wiem, czy mam dobrą informację dla pana ministra Michała Krupińskiego, ale niedługo będę musiał opuścić tę salę, więc być może niezbyt wyczerpująco będę odpowiadać na pana bardzo ciekawe pytania.

Na początku chciałbym panu powiedzieć, że my się nie spieraliśmy o Bogdankę. Ja tylko pana pytałem, jak pan zamierza rozwiązać problem Bogdanki. Nie byłem, nie jestem żadną stroną i oczywiście nie zamierzam być. Poza tym to jest żadne porównanie do KGHM-u i dotyczy nie tej strony Polski. Myślę, że pan wie, gdzie jest Lubin i doskonale pan wie, gdzie jest Lublin. A więc są to dwa różne problemy, środowiska i odległe regiony Rzeczypospolitej. Nie podejrzewam pana o to, że pan nie wie, gdzie jest Lubin, chociaż w czasie kilkunastu lat mojego pobytu w parlamencie był taki minister, który tego nie wiedział. Myślę, że teraz wszyscy ministrowie Skarbu Państwa już to wiedzą. Ja do pana ,,nie piję” – żeby sprawa była jasna – tylko mówię o zdarzeniach, do których doszło w tej firmie znanej kiedyś jako Ministerstwo Przekształceń Własnościowych, a teraz jako Ministerstwo Skarbu Państwa.

Jeżeli pan mi zadaje pytanie, jakie pożytki – a może zbyt małe – ma państwo z tytułu tego, że istnieje KGHM i dzisiaj dobrze się ma i nie może być tak, że pożytki z tego ma czerpać tylko ten, kto tam funkcjonuje i ten region, to panu odpowiem. Pan to powinien wiedzieć, ale dla porządku przypomnę, aczkolwiek może nie będę do końca precyzyjny. Żeby ta firma w ogóle mogła funkcjonować, to do kasy państwa wpływa kilka miliardów złotych. Za koncesję na eksploatację złoża się płaci. Nikt za darmo tego nie robi. Nie ma jeszcze tak dobrze w Polsce, a i na świecie. Płaci się za każdą wydobytą tonę. Płaci się VAT, CIT – podatek dochodowy od osób prawnych, PIT – podatek dochodowy od osób fizycznych, wnosi się opłaty środowiskowe, ubezpieczenia, itd. To są wielosetmilionowe opłaty. Wiele tych opłat można by tu wyspecyfikować. Sumarycznie w ciągu roku są to miliardowe kwoty. To nie są środki, które nie mają znaczenia dla budżetu państwa i budżetów regionalnych, samorządów lokalnych. To są istotne sprawy. Z informacji, którą niedawno pozyskałem, wynika, że 30-40% – nie jestem w tym momencie precyzyjny...

Przewodniczący poseł Aleksander Grad (PO):
Panie pośle, ale nie róbmy teraz wykładu na temat tego, jakie są wpływy do Skarbu Państwa...

Poseł Ryszard Zbrzyzny (SLD):
Panie przewodniczący, odpowiadam na pytanie. Pan minister mnie pyta – muszę odpowiedzieć. Nie będę długo mówić, bo nie zdążę na samolot.

Przewodniczący poseł Aleksander Grad (PO):
Proszę więc ograniczyć swoją wypowiedź do zadanych pytań.

Poseł Ryszard Zbrzyzny (SLD):
40% przychodów do budżetu sejmiku dolnośląskiego pochodzi z KGHM-u, w różnej formie. Mówię, żeby pan wiedział. Nie jest tak, jak pan opowiada, że w KGHM-ie dbamy tylko o koniec własnego nosa.

Panie ministrze, te pytanie mógłby pan zadawać komuś, kto pełnił albo pełni funkcje członka lub prezesa Zarządu tej firmy. Ja nigdy jej nie pełniłem – być może, szkoda. Historia to oceni. Poza tym w życiu różnie bywa, jeszcze coś takiego może się zdarzyć. Wszystko jest przede mną. Jeszcze jestem młodym człowiekiem, wbrew pozorom, chociaż pan poseł z PiS-u wyrażał nadzieję, że może niedługo pójdę na emeryturę. Nie bójcie się, dam radę. Jestem w dobrej kondycji i fizycznej i psychicznej.

Powiem dalej, że strategia KGHM-u powinna stawiać na dywersyfikację. Oczywiście! Myślę więc, że pan nie zna grupy kapitałowej KGHM Polska Miedź. Ona jest zdywersyfikowana. Te procesy następowały w tej firmie w czasie ostatnich kilkunastu lat – począwszy od produkcji maszyn i urządzeń, poprzez produkcję na rzecz szeroko pojętego AGD, usługi, transport, itd. Jest jeszcze Polkomtel – poważne udziały i plan dalszego zaangażowania się. To jest słuszny kierunek i gdy tego nie potępiałem ani ja, ani moi najbliżsi współpracownicy. To była dobra inwestycja, trafna i daje wymierne korzyści w formie dywidend, które spływają z Polkomtelu. Te kierunki my pochwalamy.

Jeżeli pan minister zadaje mi pytanie, dlaczego jestem przeciwny inwestowaniu w energetykę, a szwedzka firma ogłosiła w gazecie, że będzie inwestować pod Ścinawą, to odpowiem, że z KGHM-em jestem związany od trzydziestu lat i tego typu publikacji na temat tego, kto będzie inwestować pod Ścinawą było już kilkanaście – najpierw Japończycy, potem Kanadyjczycy, a teraz Szwedzi. To nie jest przypadek. Okazuje się, że kiedy pyta się mieszkańców tych środowisk albo władze lokalne, samorządowe, to nic na ten temat nie wiedzą. Zatem Szwedzi będą inwestować, ale ci, których to bezpośrednio dotyczy, nic na ten temat nie wiedzą. Panie ministrze, myślę więc, że pan powinien zweryfikować nieco swoją wiarę w medialne doniesienia o wielkich inwestycjach na 15 tys. miejsc pracy. Jest to bzdura – żeby sprawa była jasna. Ja coś na temat tej inwestycji mógłbym powiedzieć, bo ją doskonale znam – znam te zasoby i możliwości dotarcia do nich. Jeżeli to ma być prawdą, to taką samą, jak lądowisko w Klewkach – równie sławne, na wiele tysięcy miejsc pracy. Oczywiście to nie jest dla mnie najważniejsza kwestia.

Panie ministrze, ja jestem zwolennikiem inwestowania w przyszłość. Jednak pan powinien doskonale wiedzieć, że nie da się inwestować w przyszłość firmie, z której przez dwa kolejne lata ogromnej koniunktury zabiera się wszystkie nadwyżki, a za rok 2006 nawet 101%. Tak nie można się zachowywać jako właściciel.

Mało tego – pan może tego nie wiedzieć, bo jest pan młody, nie zaawansowany wiekiem, tak jak ja – po okresie koniunktury w przemyśle miedziowym są okresy dekoniunktury. Znam całą tę sinusoidę od wielu lat, od kiedy jestem w KGHM-ie. I za chwilę – oby nastąpiła jak najpóźniej – będziemy się borykać z funkcjonowaniem firmy.

Czy pan wiem, że ceny miedzi na świecie osiągały kiedyś poziom 1400 $ za tonę, a dzisiaj jest to 8000 tys. $. Jest to więc czas na zbudowanie potencjału tej firmy, całej grupy kapitałowej, na chude lata, kiedy trzeba będzie zaciągać pasa i zejść z kosztami funkcjonowania z 4000 tys. $ – jak jest dzisiaj – do 1400 $ – bo takie koszty funkcjonowania KGHM już miał. Jeżeli więc pan minister tego nie widzi i patrzy na to tylko w przedziale swojej kadencji w ministerstwie, to powiem, że jest to działanie na szkodę państwa polskiego i na szkodę tej ważnej dla polskiej gospodarki firmy, zresztą strategicznej, jak słusznie pan sam zauważył. A więc dajmy się tej firmie zabezpieczyć na okresy dekoniunktury. Niech więc odbuduje się ten potencjał całej grupy kapitałowej, która pracuje na rzecz podstawowego biznesu. A podstawowy biznes niech się zabezpieczy w sensie surowcowym na najbliższych kilkadziesiąt lat. To jest realne, tylko trzeba zainwestować. A czy pan minister wie, że w ostatnich dwóch latach z własnego surowca produkujemy o 80 tys. miedzi elektrolitycznej mniej niż w roku 2005? To jest poważne wyzwanie. Te koszty jednostkowe wynikają z tego, że produkujemy z obcych surowców. Jeżeli więc w podstawowym biznesie nie zrobimy porządku w sensie inwestycyjnym, to do niczego się nie zdadzą żadne dywersyfikacje, bo nie będziemy w stanie utrzymać tych zdywersyfikowanych firm czy biznesów. Jeżeli wejdziemy w elektroenergetykę w PAK-u, to tam trzeba będzie znowu zainwestować wiele miliardów złotych. Pytanie – kto będzie to miał zrobić, pod jaki zastaw? Zbankrutowanego KGHM-u, który ma dzisiaj udostępnione i zbadane złoża na najbliższych kilka, a może kilkanaście lat i żadnych inwestycji na przyszłość, albo tylko te, które już zostały rozpoczęte?

Przewodniczący poseł Aleksander Grad (PO):
Panie pośle...

Poseł Ryszard Zbrzyzny (SLD):
I tyle, panie ministrze.

Na zakończenie powiem, panie ministrze, że gdybyśmy słuchali mędrców z Warszawy – nie do pana ,,piję” – to w 1992 r. KGHM byłby sprzedany amerykańskiemu koncernowi miedziowemu Asarco za 400 mln $. Ile to jest dzisiaj? Jest to 1/3 rocznego zysku netto w KGHM-ie. KGHM dzisiaj trwa, a Asarco upadło. Powiem panu, że nie sprzedaliśmy KGHM-u, bo ludzie zastrajkowali – 32 dni stali. A Asarco został już zdmuchnięty z mapy gospodarczej świata. Asarco upadło 4 lata temu.

Przewodniczący poseł Aleksander Grad (PO):
Czy pani poseł też zgłasza się ad vocem?

Poseł Małgorzata Ostrowska (SLD):
Nie. Ponieważ widzimy się w tej kadencji Sejmu po raz ostatni, chciałbym poprosić pana ministra Pawła Szałamachę, żeby jednak porozmawiał po koleżeńsku z prezesami obu stoczni, by już nie „dokładali” tym stoczniom tylko po to, żeby wzmocnić swoją pozycję na lokalnym rynku politycznym. Prezesi odchodzą, posłowie również, a chcielibyśmy zachować stocznie w dobrej kondycji. To jedna sprawa.

Druga sprawa. Bez względu na różnicę zdań, która pewnie nieraz się nam tutaj zdarzała, chciałabym wszystkim, którzy towarzyszyli nam w tych debatach ze strony Ministerstwa Skarbu Państwa, serdecznie podziękować i wyrazić nadzieje, że się spotkamy w następnej kadencji Sejmu.

Przewodniczący poseł Aleksander Grad (PO):
Mam nadzieję, pani poseł, że w ciągu najbliższych dwóch tygodni pan minister nas nie sprowokuje do ponownego spotkania.

Zgłasza się pan poseł Marek Suski.

Poseł Marek Suski (PiS):
Dziękuję, panie przewodniczący. Po dwóch godzinach zgłaszania się wreszcie udało mi się zabrać głos. Jednak pan już wyprzedził – chyba telepatycznie – zadanie pytania, czy planuje pan jeszcze posiedzenie Komisji, bo tak na dobrą sprawę ten Sejm już jest martwy, więc i rola kontrolna tego Sejmu jest martwa, co zresztą widać po martwej atmosferze tego posiedzenia. Nie mamy nawet kworum. Nie wiem, czy ma jakikolwiek sens prowadzenie posiedzenia Komisji, kiedy za chwilę odbędą się wybory, a Sejm się nie zbiera, bo się rozwiązał. Tak naprawdę jest to degradacja autorytetu Komisji.

Pani poseł, kiedy pani mówiła, ja wytrzymałem. Kiedy ja mówię, pani nie wytrzymuje. Szerokiej drogi, pani poseł.

Myślę, że powinniśmy przerwać to posiedzenie, bo to nie ma najmniejszego sensu. Zostało nas tutaj czterech posłów. Nie ma kworum. Jak sądzę, wyczerpaliśmy nie tylko temat, ale i członków Komisji dzisiejszym posiedzeniem. Proponuję, żebyśmy zamknęli posiedzenie. Nie przyjmiemy, co prawda, sprawozdania z działalności, bo takie nie zostało zaplanowane na dzisiejszym posiedzeniu, chociaż z punktu widzenia regulaminu powinniśmy zamknąć prace Komisji przyjęciem sprawozdania i zamknięciem, ale skoro tego nie ma, to myślę, że możemy sobie życzyć powodzenia w kampanii i się po prostu rozejść. Dzisiejsze posiedzenie, nawet gdyby jego założeniem było prowadzenie kampanii przez przewodniczącego, chyba się nie powiodło. Nic z tego posiedzenia nie wynika. Myślę, że prowadzenie posiedzenia w składzie czterech posłów nie ma najmniejszego sensu.

Dlatego wnoszę o to, żebyśmy zakończyli dzisiejsze posiedzenie przyjęciem do wiadomości wyjaśnień złożonych ze strony Ministerstwa Skarbu Państwa.

Natomiast mówiąc o tym, jakie tu były uwagi do panów ministrów i przedstawicieli Ministerstwa Skarbu Państwa – padały takie inwektywy, jak chuligańskie zachowanie, itd. –przypominam sobie, jak zachowywał się pan Wiesław Kaczmarek, nie tak dawny minister innego rządu, który na posiedzeniu komisji przesłuchiwał przedstawicieli Najwyższej Izby Kontroli, która wskazała nieprawidłowości w działaniu ministerstwa. Zatem zarzuty, że ministrowie jakoś niestosownie się zachowują, są oderwane od rzeczywistości. Ja nie zauważyłem tutaj jakichkolwiek niestosownych zachowań ze strony przedstawicieli ministerstwa. Natomiast zauważyłem takie wystąpienia posłów, które miały chyba być wystąpieniami zaczepnymi a nie zmierzającymi do wyjaśnienia czegokolwiek. W tej sytuacji, kiedy za 3 tygodnie mamy wybory, a Sejm już się nie zbiera – jak widzę po zainteresowaniu posłów – to posiedzenie było zbędnie zwołane przez pana przewodniczącego. Nie znajduję innego uzasadnienia jak tylko brak pomysłu na prowadzenie kampanii wyborczej i chęć poznęcania się nad ministrami przez pana przewodniczącego, bo to przez kilka godzin przypominało monolog. Dwie godziny podnosiłem rękę. Udzielał pan głosu innym posłom, którzy się zgłaszali. Rozumiem, że mnie pan nie lubi – opozycja nie musi lubić rządów, posłów koalicji rządzącej – ale na tym ostatnim posiedzeniu mógłby pan pokazać choćby minimum kultury, trochę klasy, ale jak widać, niestety, tu została zdeklasowana rola Sejmu. Dziękuję bardzo. Do widzenia.

Przewodniczący poseł Aleksander Grad (PO):
Panie pośle, ja pana pamiętam z poprzedniej kadencji Sejmu. Wtedy pan trochę więcej wnosił do pracy komisji Skarbu Państwa. Przez ostatnie 2 lata było pana stać tylko na wygłaszanie tego typu formułek. Nic pan nie wnosił do pracy tej Komisji. Ubolewam nad tym, że był pan takim poselskim nierobem w tej Komisji.

Natomiast chcę panu powiedzieć, że bez względu na to, ile jeszcze wygłosi pan takich formułek, to ja...

Poseł Marek Suski (PiS):
A pan był za to poselskim ordynusem...

Przewodniczący poseł Aleksander Grad (PO):
To ja będę zwoływać posiedzenie Komisji wtedy, kiedy decydują się ważne sprawy z punktu widzenia Skarbu Państwa. A obowiązkiem Komisji Skarbu Państwa, kiedy Sejm nie działa w sposób plenarny, jest pytać ministrów, jakie mają plany w tym gorącym okresie.

My nie poruszyliśmy jeszcze jednej istotnej kwestii – jak wygląda nadzór Ministra Skarbu Państwa nad spółkami, szczególnie tymi, które włączyły się czynnie w kampanię wyborczą jak ich prezesi, czy członkowie zarządów. Rozumiem, że pana to nie interesuje, ale warto się tym zająć, żeby potem nie musiała działać Najwyższa Izba Kontroli czy inne instytucje, które to będą sprawdzać.

Nie będziemy przyjmować żadnej uchwały, jeżeli Minister Skarbu Państwa, tak jak dzisiaj zapowiedział – co usłyszeliśmy – będzie działać w taki sposób, że w najbliższym czasie nie będą zapadać kluczowe decyzje, tylko będą podejmowane później. Wtedy nie będzie potrzeby żebyśmy się tutaj spotykali.

Myślę, że dzisiejsze posiedzenie posłużyło wyjaśnieniu wielu spraw. Posłowie, którzy mieli wątpliwości, mogli je wyrazić. Ja nie zamierzałem i nie robiłem wokół tego żadnej zawieruchy politycznej, żeby było tutaj ileś kamer, mikrofonów i strzelanie z fajerwerków, chociaż można było. Nie chcę tego robić. Myślę, że po wyborach przyjdzie czas na to, żeby podsumować działanie niektórych ludzi w tym rządzie i w spółkach Skarbu Państwa. Dzisiaj tego nie robimy po to właśnie, żeby nie wywoływać sensacji. Mówimy tylko rzeczowo o konkretnych sprawach. Ubolewam, że pan poseł tego nie widzi. Trudno. Już się tego nie doczekam.

Czy któryś z panów ministrów chciałby jeszcze zabrać głos?

Poseł Marek Suski (PiS):
Nie, dajcie spokój. Nie ma zresztą kworum. Do widzenia.

Przewodniczący poseł Aleksander Grad (PO):
Chciałbym zauważyć, że wyszedł ostatni poseł PiS-u.

Dziękuję wszystkim państwu za uwagę. Myślę, że nie będzie okazji spotykać się przed wyborami.

Wyczerpaliśmy porządek dzienny dzisiejszych obrad – zamykam posiedzenie Komisji.

KOMENTARZE

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE KOMENTARZE

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930